Reklama

wszystkie artykuły z działu >> ROZMOWY
05 kwietnia 2016
wszystkie artykuły z działu >> ROZMOWY

Dlaczego warto uczestniczyć w targach? Marcin Zaremski w rozmowie z Urszulą Kałużną

O tym, dlaczego warto uczestniczyć w targach rozmawiamy z Marcinem Zaremskim, który na targach wystawia się regularnie od 1999 roku.

Urszula Kałużna: Trochę nam się włos jeży na głowie jak przyglądamy się aktywności targowej Pana firmy Marcin Zaremski Jewellery Design. Brał Pan udział w przeszło 100 wystawach w Polsce i za granicą. Tylko w roku 2015: Monachium, Las Vegas, Npwy Jork, Gdańsk, Freiburg, Frankfurt… i tak co rok?

Marcin Zaremski: Na targach na Zachodzie wystawiam się od 1999 roku. Najpierw moje stoiska były wciśnięte w kąt obok biżuterii do której trafiało się lub nie. Trzeba wiedzieć, że żeby dostać dobrą lokalizacje na targach europejskich należy pokazywać się tam regularnie. Z roku na rok byłem bardziej zauważalny. Po kilku latach wylądowałem już na skrzyżowaniu głównych alejek. Miło było znaleźć się w towarzystwie najbardziej znanych firm niemieckich w głównych ciągach komunikacyjnych.  A jeszcze milej widzieć zazdrość w oczach konkurencji. Polacy są drugimi po Niemcach producentami designerskiej biżuterii. Ale nasze bycie na targach wiąże się z dużo większym wysiłkiem. Niemcom stoiska budują firmy zewnętrzne. My w większości stawialiśmy nasze stoiska sami. Bardzo przydało się moje doświadczenie ze studiów. Skończyłem Wydział Wystawiennictwa na ASP w Warszawie. Nie żebym był pasjonatem wystawiennictwa. Z premedytacją wybrałem najłatwiejszy kierunek studiów, ponieważ od dawna już praktykowałem w pracowni rodziców. Po latach okazało się, że przypadkowo wybrany kierunek bardzo ułatwił mi promocje mojej firmy na europejskich targach. Dużo łatwiej jest mi przygotować profesjonalne stoisko, które wpisuje się w aktualnie obowiązujące trendy.

W ostatni latach zmieniło się nasze podejście do wystąpień targowych. Dzięki dofinansowaniu, które otrzymaliśmy w ramach funduszy unijnych, dzisiaj nasze stoiska częściowo budują firmy zewnętrzne. W ramach wspomnianego dofinansowania musimy się zaprezentować na kilkunastu imprezach targowych w Polsce i na świecie. Po największych targach w Europie w roku 2013 i 2014 przyszła kolej na Las Vegas. Czas pokaże czy ten kierunek będzie dla nas dobry.

Po co firma Marcin Zaremski Jewellery Design wystawia się na targach?

Z biżuterią związany jestem przez całe swoje życie. Od 1974 roku, prowadzę własną pracownię biżuterii kontynuując 40-sto letnią tradycje rodzinną. Często wspominam koniec komuny, kiedy brałem w kieszeń kilka srebrnych drobiazgów, wchodziłem do wybranych galerii na Zachodzie i sprzedawałem wszystko od ręki za dewizy. Zachęcony sukcesami zacząłem myśleć o nawiązaniu długofalowych relacji biznesowych z galeriami na Zachodzie. Stąd pomysł na wystawianie się. Najpierw były Niemcy późnij różne miasta Europy. Kolejne kraje. Kolejne galerie. Targi to doskonałe miejsce spotkań ze stałymi klientami, jak również możliwość nawiązania nowych, partnerskich kontaktów. Pomimo, że mam kilku przedstawicieli handlowych na Zachodzie, to w najbliższych latach zamierzam osobiście odwiedzać klientów w Europie. Dochodzę do wniosku, że w dzisiejszych czasach nic nie zastąpi osobistych relacji projektanta biżuterii autorskiej z klientem.

Pana firma jest weteranem min. targów Tendence we Frankfurcie. Pamięta Pan pierwsze swoje wystąpienia na Tendence? Co się zmieniło w ciągu tych wszystkich lat wystawiania się we Frankfurcie?

To były pierwsze targi, które odwiedziłem. Najpierw jako obserwator. Uczestniczyłem w zbiorowej wystawie na początku lat 90. Do dzisiaj żałuję, że nie kontynuowałem tego od razu. Po kilku latach wróciłem już z własnym stoiskiem. Moje pierwsze wystąpienie poprzedzone było wizytą zwiadowczą. Przyglądałem się jak prezentuje się konkurencja. W następnym roku  byłem gotowy z własnym standem. Dla rodzinnej firmy z Polski wystąpienie na europejskich targach wiąże się z bardzo dużymi wydatkami, więc stoisko przygotowywaliśmy sami. Za każdym razem było to niezwykle skomplikowane przedsięwzięcie logistyczne. Po pierwsze: całe stoisko(ścianki, krzesła i stoliki, eksponaty) wraz z jego obsługa ;-) musiało zmieścić się w jednym samochodzie. Najlepiej jak można je było rozłożyć w ciągu kilku godzin. Do perfekcji doszliśmy po kilku latach, kiedy na postawienie stoiska potrzebowaliśmy tylko dwóch godzin. W czasie gdy dwie osoby nosiło elementy stoiska i je rozkładały - jedna osoba cały czas stała przy samochodzie pilnując reszty towaru. Wyglądało to troszeczkę jakby „cyrk przyjechał do miasteczka”. I chociaż dzisiaj mamy częściowo wszystko przygotowywane przez firmy zewnętrzne - bardzo miło wspominam tamte czasy, kiedy wszystko robiliśmy sami i  była to jedna wielka niespodzianka.

Pamiętam, że w zeszłym roku zaskoczył Pan wszystkich odwiedzających stoisko we Frankfurcie min. zupełnie nową kolorystyką swojej biżuterii. Czym zaskoczy nas Pan w tym roku?

W biżuterii nie jest tak jak w modzie. Tu co roku nie wprowadza się nowych wzorów. Na Tendence 2014 może 10% to będą nowości. Pozostałe eksponaty to będzie kontynuacja kolekcji już znanych i bardzo lubianych. Zwykle przedstawiam od 5 do10 kolekcji. W skład kolekcji wchodzą na ogół: naszyjnik, pierścionek, bransoleta, broszka i kolczyki. W mojej biżuterii konkurencji podobają się zarówno wzornictwo jak i staranność oraz rzetelność wykonania. A pomysły? Wczoraj siedząc w oknie w swoim domu w Kazimierzu - z najpiękniejszym widokiem na miasto – spodobały mi się dachówki na sąsiednim domu… Inspiracje są wszędzie wokół nas.

Jest Pan kolejnym pokoleniem w rodzinie projektującym i produkującym biżuterię. Kiedy Pan poczuł że chce być projektantem biżuterii?

Kiedy siedmiolatek projektuje i robi pierścionek, wiadomo, co z tego wyniknie. Biżuteria stanie się największą pasją jego życia…, ale prawda jest taka, że trzeba pazury połamać, aby nauczyć się pracy ze srebrem.

Pana rodzice Jadwiga i Jerzy Zaremscy, prowadzili najsłynniejszą w Warszawie pracownię biżuterii począwszy od 1945 roku. Jak Pana rodzice radzili sobie ze zdobywaniem klientów kiedyś?

Można by powiedzieć, że najlepszym marketingiem dla firmy rodziców były „obiady czwartkowe”. W każdy czwartek nasze mieszkanie odwiedzała „śmietanka” towarzyska Warszawy. O pracowni regularnie pisały gazety. Naszyjniki i bransolety prezentowały aktorki, prezenterki, modelki, żony polityków i zagraniczni dyplomaci.

Czy w  biżuterii obowiązują trendy?

Dzisiaj moda wypiera design. Tanie kolekcje produkowane w tysiącach egzemplarzy. Nie ma już w Polsce wielu autorskich firm z biżuterią. Jest to związane min. z kosztami. Produkcja jednego elementu przekracza często koszty, na które mogą sobie pozwolić klienci. Dużo łatwiej jest dzisiaj kupić jeden z tysiąca powtarzalnych wzorów, wypromowany w pismach dla kobiet lub na facebookach. Dużo się mówi i pisze o architektach, projektantach mebli czy wzornikach przemysłowych. O projektantach autorskiej biżuterii czyta się bardzo rzadko. To też wpływa na aktualne trendy zakupowe.

Warto uczestniczyć w targach? Co by Pan, weteran wystawiennictwa, polecał projektantom, i start-up’om,  i firmom.

Targi to przedsięwzięcie długofalowe. Należy być cierpliwym i konsekwentnym. Liczy się rozpoznawalność marki, którą na targach można osiągnąć tylko poprzez  kontynuacje wystąpień. Oczywiście najważniejsze jest wybrać odpowiednie targi. Na początku mojej przygody w wystawianiem się popełniłem kilka błędów. Zdarzyło mi się znaleźć na targach, które kompletnie nie pasowały do mojej oferty w praktyce. Bardzo polecam wystawianie się na targach pod swoja własna marka. Wszystkie wystąpienia zbiorowe pracują w większości na markę organizatora. Jeżeli mamy dobry produkt należy się z nim pokazywać indywidualnie. Początki wszystkiego nie ssą łatwe. Ale targi to jedna z form promocji, która buduje dobre kontakty na przyszłość w każdym biznesie.

Dziękujemy za rozmowę. Cieszymy się bardzo na kolejne spotkania z Pana biżuterią i z Panem pod koniec sierpnia na targach Tendence we Frankfurcie.

------------

Marcin Zaremski jest fizycznym i duchowym spadkobiercą Jerzego i Jadwigi Zaremskich, którzy uznani są za prekursorów i twórców współczesnej polskiej szkoły złotnictwa. Studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie (1969-1974), równocześnie ucząc się złotnictwa w pracowni swoich rodziców, która działała od 1945 roku. Od 1974 roku, prowadzi własną pracownię biżuterii. Regularnie bierze udział w największych międzynarodowych targach biżuterii na Zachodzie. Prace Zremskiego dostępna są w: Berlinie, Hamburgu, Hanowerze, Kolonii, Wiedniu, Dusseldorfie, Monachium, Kopenhadze, Brukseli, Amsterdamie, Paryżu, Barcelonie, Londynie, Rzymie, Genewie, Atenach, Philadelfii, Nowym Jorku, Jerozolimie. Zajmuje się projektowaniem nowoczesnej i designerskiej, choć wyjątkowo, prostej biżuterii srebrnej. Zaprojektowana przez niego biżuteria wykonywana jest w jego autorskiej pracowni metaloplastycznej.

Marcin Zaremski Jewellery Design
www.zaremski.pl

Sklep firmowy / Company store:
Galeria METAL - Rynek Starego Miasta 8, Warszawa
11.00 - 19.00

wizytówki

Komentarze:

loading
Nikt jescze nie skomentował tego artykułu.

Reklamy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.