Reklama

wszystkie artykuły z działu >> ROZMOWY
05 grudnia 2014
wszystkie artykuły z działu >> ROZMOWY

"Papier zniesie wszystko. Rzeczywistość nie" Olga Mężyńska w rozmowie z EXSPACE

Projektowanie jest czymś, co nigdy mi się nie nudzi PROMUJEMY PRZEDSTAWIAMY - Olga Mężyńska

W cyklu PROMUJEMY PRZEDSTAWIAMY, specjalnie dla portalu EXSPACE.pl rozmowa z Olgą Mężyńską, absolwentka Wzornictwa Przemysłowego Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu.

EXSPACE: Olga Mężyńska. Absolwentka Wzornictwa Przemysłowego Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Od trzeciego roku studiów współpracuje z przemysłem, czego owocem są wdrożone do produkcji systemy mebli Bouli, Cubber, Op-arty. Projektowała dla takich marek jak Noti, MDD, Defra, Alwes, Aris Concept czy też Biale. Co było Pani tematem dyplomowym?

Olga Mężyńska: Efektem mojej pracy dyplomowej były meble VIGO, czyli uniwersalny system mebli kawiarnianych, uwzględniający potrzeby seniorów. Zależało mi na tym, aby w przestrzeni publicznej osoby starsze dobrze się czuły- nie doświadczały skrępowania, dyskomfortu związanego z koniecznością proszenia o pomoc osób trzecich. Dzięki wywiadom z wieloma osobami udało mi się ustalić problemy, niedogodności, które napotykają w takich miejscach jak kawiarnie i restauracje. Wielu ankietowanych przeze mnie seniorów skarżyło się na problemy natury fizycznej – trudności z wstawaniem, degradacją zmysłów, drżeniem rąk. Dodatkowo wszystko to potęguję poczucie u osób starszych odizolowania od reszty społeczeństwa. Ostateczny prototyp jest efektem szeregu badań i poszukiwań formy oraz ergonomii. W skład zestawu wchodzi krzesło, którego wymiary, proporcje i  kąty zostały dopasowane do potrzeb wg wskazań badanych oraz stolik z podwójnym blatem.

Zawodowo zajmujemy się przeglądaniem i analizą projektów studentów oraz absolwentów więc wiemy, że pokazać udokumentowany dorobek projektowy jest niezwykle trudno. Absolwenci mają zazwyczaj cienkie portfolio. W Pani przypadku to są dziesiątki zrealizowanych projektów. Czy łatwo było pogodzić studia z pracą zawodową?

Projektowanie jest moją pasją i sprawia mi dużą przyjemność – projektować i szukać inspiracji potrafię niezależnie od miejsca czy pory, wystarczy impuls lub odpowiednia motywacja. Jednakże praca zawodowa to nie jest tylko czysta kreacja - równie istotne są kolejne etapy, jak choćby opracowanie techniczne projektu. Pogodzenie studiów dziennych z pracą nie jest proste, bo zarówno jedno jak i drugie wymaga czasu, ale też uczy tym samym dobrej organizacji, zarządzania czasem, planowania.

Pani projekty prezentowane były na największych wydarzeniach w Polsce i między innymi w Nowym Jorku, Szanghaiu, Brukseli, Berlinie, Kolonii i Mediolanie. Proszę powiedzieć w jaki sposób projektuje Pani zachwyt specjalistów z branży meblowej?

Jestem zakłopotana tym pytaniem. Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. Tworząc konkretny projekt staram się rzetelnie podejść do zadanego tematu. Analizuję rynek, bieżące trendy, słucham wszystkich strony zainteresowanych projektem. Biorę pod uwagę zarówno sugestie zleceniodawcy jak też potencjalnych odbiorców, tak aby zaprojektowany przeze mnie przedmiot wzbudzał pewne emocje.

W kwestii specjalistów branży meblowej myślę że, to nie zachwyt nad danym meblem przekonuję ich do tego, a nie innego projektu. Uważam, że chodzi tu bardziej o wyczucie potencjału rynkowego.

W ciągu ostatnich 3 lat Pani projekty przejechały kawał świata. Czy prezentowanie realizacji na największych imprezach poświęcony designowi na świecie przyniosło Pani wymierne korzyści, o których może Pani dzisiaj opowiedzieć?

Zdecydowanie tak. Prezentacja prac na największych imprezach branżowych to przede wszystkim szeroko pojęta promocja, zarówno danej marki, samych mebli, jak też stojących za nimi projektantów. Rozpoznawalność jaką niesie za sobą udział w wystawach na imprezach branżowych przynosi również szereg nowych kontaktów i propozycji współpracy. Targi są także wspaniałą platformą do wymiany spostrzeżeń. Dla mnie jako projektanta najwięcej wniosły te, na których mogłam osobiście, prezentując swoje projekty i dyskutując o nich poznawać uwagi i opinie potencjalnych odbiorców.

Firma NOTI pracuje z największymi projektantami z Polski. Jak Pani nawiązała współprace z tą niezwykle prestiżową marką?

Wszystko zaczęło się w Pracowni Programów Edukacyjno-Projektowych i Współpracy z Przemysłem prof. Katarzyny Laskowskiej. Będąc na trzecim roku studiów wzięłam udział w 10 edycji Programu Edukacyjno-Projektowego, którego głównym partnerem w 2010 roku była firma Noti. Przed studentami postawiono zadanie stworzenia konceptu mebli do przestrzeni publicznej. Cztery trzyosobowe grupy studentów przeanalizowały brief, zrobiły research rynku, przeprowadziły szereg badań – przestrzeni, odbiorców, stworzyły koncepty, modele, dokumentacje techniczne, z których podczas obrad jury w drodze konkursu wybrano dwa projekty. Tak się złożyło, że były to dwa projekty mojej grupy. Razem z Julią Pawlikowską i Urszulą Burgieł pracowałyśmy z Noti nad prototypami dwóch systemów, co ostatecznie zaowocowało wdrożeniem tych mebli do stałej oferty firmy [Bouli i Cubber]

Pisze Pani, że swoją obecną pozycję zawdzięcza: przebytej edukacji, szeregu szkoleń i warsztatów projektowych. Co Pani polecałaby studentom i młodym absolwentom?

Z własnego doświadczenia wiem, że większość pracodawców największą uwagę skupia na naszym doświadczeniu, na fizycznym dowodzie naszych kwalifikacji. Ja będąc na drugim roku studiów,  jak tylko poznałam podstawy programów 3D i tworzenia wizualizacji poczułam się jak projektantka. Wydawało mi się, że każdą wizję mogę przedstawić w formie wizualizacji i już jest to czymś niezwykłym. Papier zniesie wszystko, rzeczywistość jednak nie. Wszelkiego rodzaju praktyki, szkolenia i warsztaty nauczyły mnie wiele i pokazały, że realizacja moich wczesnych projektów nie byłaby możliwa w takiej formie, jaką sobie określiłam. Zmiana wszelkich parametrów, ze względu na możliwości materiałowe lub technologiczne przekreśliłaby wszystkie walory estetyczne projektu. Tak też projektowanie dla przemysłu bez solidnego bagażu wiedzy technicznej i doświadczenia praktycznego jest jedynie czystą kreacją, na którą w przemyśle nie ma miejsca.

Proszę nam zdradzić tajemnicę, jakim sposobem skłania Pani technologa czy stolarza, do tego by zrobił dokładnie to, co pani zaprojektowała i pomógł zmaterializować taki projekt.

Niezbędna jest asertywność i przekonanie o słuszności idei oraz formy projektu. Jeśli sam projektant nie jest do końca pewien swojej wizji, to też nie będzie w stanie przekazać jej technologowi. W tej kwestii wiele nauczyłam się na własnych błędach. Wydaje mi, że cały czas zwłaszcza w przypadku projektantów takich jak ja – dopiero na początku kariery zawodowej, trzeba pamiętać o wiedzy i doświadczeniu jakie posiada technolog. Należy wysłuchać jego pomysłów, a niejednokrotnie uwzględnić je w projekcie. Istotne jest ustalenie priorytetów, tak aby wiedzieć z czego można zrezygnować. Oczywiście wszystkim życzę, aby projekt zawsze w minimalnym stopniu odbiegał od wstępnej koncepcji co jest możliwe, ale nie zawsze wykonalne.

Gdy robi się projekt mebla na takim poziomie jak Pani realizacje: systemy mebli Bouli, Cubber, Op-arty - trudno jest potem przeskoczyć wysoką poprzeczkę, którą sami sobie podnieśliśmy?

Wydaje mi się, że skupianie się na tym, aby zrobić projekt lepszy od poprzedniego może przyćmić projektantowi to, co w danej wizji powinno być najważniejsze. Ja zawsze dążę do tego, aby w pełni odpowiedzieć na zadany brief projektowy, odnaleźć funkcjonalność, ergonomię i estetykę. To, czy dany projekt stanie się  lepszy od poprzedniego zawsze i tak zweryfikuje rynek.

Proszę powiedzieć jak często w trakcie pracy, robi Pani wycenę kosztów realizacji swoich projektów?

W trakcie przystąpienia do projektowania istotną dla mnie informacją jest półka cenowa, której ma dotyczyć docelowy projekt. Pozwala mi to określić materiały i technologię, w których mogę się poruszać w kontekście ceny. Wyceny kosztów finalnego projektu, z reguły się ode mnie nie wymaga, jednakże ja sama staram się tego uczyć, robiąc to z resztą zespołu interdyscyplinarnego w którym pracuję.

Co jeszcze kryje Pani portfolio?

Poza projektami mebli tapicerowanych i skrzyniowych stworzyłam jeszcze m.in. koncepcje produktów sanitarnych, grzejników, ceramiki. Niektóre z nich mam nadzieję zrealizować w najbliższym czasie.

Zawodowa o czym Pani marzy?

Żeby nie zamykać się na jeden rodzaj kreowania i metodyki projektowej, myślę nad stworzeniem kolektywu projektowego. Jestem coraz bliżej tej decyzji i mam nadzieję, że niebawem stworzę zalążek projektu zespołowego.

Stoiska targowe to bardzo ważny element w budowaniu wizerunku marki. Jesteśmy bardzo ciekawi Pani projektów.

Na tej płaszczyźnie moja przygoda dopiero się zaczyna. Stoiskami interesuję się od dłuższego czasu, czego efektem jest rozpoczęcie współpracy z firmą zajmującą się tworzeniem projektów oraz realizacją stoisk. Na efekty tej kooperacji trzeba jeszcze trochę poczekać.

Każdy z nas ma taki swój "projekt życia". Coś co zrobił, albo dopiero zrobi, ale z czego jest bardzo dumny, że to zaplanował i wymyślił. Jaki jest Pani najlepszy i najważniejszy projekt?

W pierwszym momencie pomyślałam z nadzieją, że może taki projekt jeszcze przede mną. Z dotychczasowych najważniejszym projektem jest jednak Bouli. Taki mój pierwszy poważny sukces od którego wszystko się zaczęło, który był podwaliną do powstania kolejnych projektów – nie tych studenckich, tylko już tych we współpracy z producentami. Dzięki 10 edycji PE-P , za sprawą szkoleń, warsztatów, praktyk i całego roku akademickiego zakończonego dwoma wdrożeniami, dość mocno udało mi się wystartować. Zaczęła się reakcja łańcuchowa, dzięki której mogłam pracować, odbywać praktyki i rozbudowywać swoje CV o nowe doświadczenia, współprace, projekty.

Co skłoniło Panią do wyboru takich kierunku studiów?

Powiem szczerze, że wybierając wzornictwo byłam jeszcze zagubiona. Kończąc liceum nie miałam nakreślonej wizji studiów, przyszłości. Wiedziałam tylko, że chcę się kształcić na uczelni artystycznej. To, że wybrałam mimo wszystko kierunek dość techniczny z perspektywy czasu okazało się być trafną decyzją. Projektowanie jest czymś, co nigdy mi się nie nudzi. Po spotkaniu z pracodawcą potrafię szukać inspiracji na nowy projekt, w każdym detalu mijanego w drodze do domu krajobrazu miasta.

Kiedy zrobiła Pani swój pierwszy projekt w życiu?

Myślę, że takie pierwsze próby były już w liceum, kiedy tworzyłam szkice martwych natur. Bardzo często lubiłam zmieniać kształty, bawić się formą czasem nawet zmieniając  funkcję, chociaż wtedy nie było to do końca zamierzone, przemyślane – bardziej rodziło się z gestu.

Kto miał największy wpływ na Pani wybory życiowe?

Zdecydowanie moja Mama. Ona zawsze starała się rozwijać mój talent plastyczny i marzyła żebym poszła do Liceum Plastycznego w Supraślu. Gdy w gimnazjum przestałam rysować, a zaczęłam poważniej myśleć o liceum sportowym mama wykupiła mi kurs przygotowawczy do Liceum Plastycznego i powiedziała, że to jest moja decyzja co będę w życiu robiła, ale poprosiła mnie żebym poszła tam chociaż jeden raz, żebym na pewno wiedziała z czego rezygnuje. Po jednym dniu takiego kursu, po zapoznaniu się ze szkoą, profesorami, klimatem tego miasta i miejsca powiedziałam mamie, że jeśli się nie dostanę to będę bardzo nieszczęśliwa. Dostałam się, przeżyłam najpiękniejsze lata mojego życia właśnie w LP w Supraślu, po czym spełniłam kolejne marzenie mamy i zarazem swoje największe – zdałam na ASP obecnie już UA w Poznaniu.

Skąd się wzięła Pani wrażliwość i kreatywność?

Myślę że to rodzice od najmłodszych lat starali się wyrobić we mnie wrażliwość na wartości estetyczne. Dbali o mój kontakt ze sztuką, estetyką we wszystkich możliwych aspektach, stymulując moje zdolności artystyczne i moją wyobraźnię.

Dziekujmy za rozmowę !

Więcej realicji: http://exspace.pl/designers/show/126

wizytówki

Komentarze:

loading
Nikt jescze nie skomentował tego artykułu.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.