Reklama

wszystkie artykuły z działu >> DESIGN
10 kwietnia 2015
wszystkie artykuły z działu >> DESIGN

Zdzisław Sobierajski. Trendy w polskim dizajnie produktowym 2015.

Emanacja zjawiska zwanego dizajn.

Przełom roku jest okazją do podsumowań. Pojawia się wiele raportów, analiz i informacji o nadchodzących trendach. Jako, że styczeń jeszcze nie dobiegł końca, postanowiłem wpisać się w tą tradycję.

W Polsce zrobiliśmy w 2014 wiele wystaw i festiwali dizajnu. Odbyło się kilka cyklicznych imprez targowych. Na promocję dizajnu w kraju i zagranicą wydaliśmy wiele milionów PLN. Wydawnictwa i portale piszące o dizajnie zdobyły rzesze nowych czytelników. Nieliczne programy swatania dizajnerów z przedsiębiorcami czasem zakończyły się sukcesem. Na zwanych „Targami Dizajnu” cyklicznych, warszawskich bazarach, zobaczyliśmy dużo artystycznego rękodzielnictwa w otoczeniu dizajnerskich dziwolągów. Festiwale polskiego dizajnu odbyły się według ustalonych schematów, a niektóre zostały przyćmione odbywającymi się w tym samym czasie imprezami prywatnych marek. Nie doczekaliśmy się profesjonalnych targów polskiego dizajnu produktowego. Właściciele 1,8 miliona polskich firm, nawiązali kilka setek współpracy z dizajnerami zagranicznymi  oraz porównywalną ilość komercyjnych współpracy z polskimi dizajnerami produktu.  Nie wszystkie zaprojektowane przez nich produkty zostały wdrożone do seryjnej produkcji.

Nie zdefiniowaliśmy podstawowych pojęć związanych z dizajnem więc nadal zajmowaliśmy się tylko „emanacją zjawiska zwanego dizajn”, które to każdy odbiorca rozumie na swój własny sposób. Na promocję polskiego dizajnu wydaliśmy ilość pieniędzy, która wystarczyłaby na zrealizowanie wielu tysięcy staży dla młodych dizajnerów w polskich firmach.

W swoistej kakofonii napływających zewsząd informacji, zauważyłem jednak kilka ważnych trendów, które postanowiłem pokrótce opisać. Nie jest to prezentacja dogłębnej wiedzy wynikającej z badań zjawisk związanych z polskim dizajnem, a subiektywne refleksje z obserwacji przecudownej socjologii, którą polski rynek emanuje. Jednak, jeśli masz inne zdanie, to chętnie podejmę publiczną polemikę. Skomentuj ten wpis !!!

Trendy w polskim dizajnie produktowym 2015

Trend pierwszy: Pieniądze unijnych podatników nie zbawią polskiego dizajnu.

W 2015 roku pojawi się wiele inicjatyw finansujących z „unijnych” pieniędzy próby współpracy dizajnerów z przedsiębiorcami. Odbędzie się to przy użyciu ogromnych nakładów finansowych ale da znikome efekty gospodarcze. Powstanie wiele wizerunkowych projektów bez wartości sprzedażowej. Organizatorzy takiej współpracy nadal nie będą dostrzegali różnic między gospodarką polską, a rozwiniętymi gospodarkami Europy.  Z braku dobrych przykładów polskich, jako wzorce do naśladowania będą promowane teorie zagraniczne, które nie sprawdzą się na płytkim, wschodzącym rynku polskim. Pomimo, że w 2015 zostanie uruchomionych wiele programów dotowania współpracy dizajnerów z przedsiębiorstwami, nieliczne będą przypadki takich współpracy, zakończone  wdrożeniem do produkcji wysoko marżowych produktów. Nie będą widowiskowe i nie przebiją się medialnie.

Jednak działania czysto wizerunkowe w tym zakresie, nadal będą miały dużą siłę medialnego przebicia. Wynika to z faktu, że w projektowanie rynkowych produktów jest trudną pracą, a tworzenie produktów wystylizowanych  i freestylowych jest radosną twórczością. Sposób w jaki komunikujemy polski dizajn produktowy, nadal będzie nastawiony na promocję rzeczy efektownych a niekiedy efekciarskich bez żadnego, gospodarczego znaczenia. Dotacje będą psuły rynek projektowania produktów dla przemysłu.

Nie wypracowaliśmy standardów komunikacji i promocji, dla tworzącego miejsca pracy oraz dochody inwestorów, dizajnu przemysłowego.  Niezależnie od ilości dotacji, w 2015 roku przedsiębiorcy nadal będą mieli problemy ze znalezieniem w Polsce odpowiedniego dizajnera do realizacji potrzeb inwestycyjnych firmy. Na tym tle, oferty organizacji wykorzystujących unijne dotacje na dizajn, nadal będą się mijały z rzeczywistymi potrzebami realnego rynku, przedsiębiorców i gospodarki.

Trend drugi: Wystawy dizajnu nie wypromują projektantów polskich produktów.

W 2015 wystawiennictwo polskiego dizajnu za granicą stanie się bardziej hermetyczne. Obejrzymy te same produkty, sygnowane nazwiskami znanych dizajnerów.  Kuratorzy promocyjnych wystaw będą pokazywali efektowne eksponaty z pogranicza dizajnu i sztuki, które rzadko są seryjnie wytwarzane.

W wystawiennictwie polskiego dizajnu utrzyma się ugruntowany, wieloletni trend polegający na pokazywaniu eksponatów zamiast komunikowania kompetencji polskich projektantów. Dizajnerzy nadal nie będą dostawali konkretnych zamówień od zwiedzających takie wystawy. Wystawy w 2015 często będą pokazem przedmiotów, połączonym z szumem medialnym generowanym przez autorów tych wystaw. EXPO 2015 będzie efektowną kulminacją tego stylu promocji polskiego dorobku. Jestem przekonany, że zobaczymy naprędce skleconą efektowną prowizorkę. Po tym wydarzeniu pojawią się nieliczne głosy protestu, które jednak przejdą bez większej refleksji. Zachwyty zostaną dobrze nagłośnione.

Pojawią się inicjatywy oddolne nastawione na finansową skuteczność i budowanie komercyjnej współpracy biznesowej. Takie prywatne inicjatywy, będą nastawione do polskiego dizajnu przemysłowego czysto biznesowo.

Na tym tle, będą się nadal wyróżniały niektóre wystawy pokonkursowe promujące polską grafikę i produkty przemysłowe. Jednak należy uważnie obserwować działania organizatorów, bo dają się zauważyć nowe „subtrendy”. Np. w przypadku konkursu  Must Have, skład jury ewoluuje w intrygującym kierunku . Pomimo tego, Śląska Rzecz, Top Design, Young design, Dobry Wzór oraz Must Have w mojej opinii, utrzymają dobry poziom merytoryczny. Do tego wąskiego grona, dołączy kilka konkursów organizowanych przez polskie firmy. Konkurs Make Me nadal będzie nagradzał produkty, które nie znajdą szans na zainteresowanie inwestora i wdrożenie do produkcji.

Trend trzeci:  Przedsiębiorcy nadal nie spełnią wymagań i oczekiwań większości polskich dizajnerów.

W 2015 polscy przedsiębiorcy nadal nie będą potrafili zrozumieć na czym polega oferta polskich dizajnerów produktu i jakie wymierne korzyści odniosą z ich zatrudnienia. Słysząc częste zapewnienia o zbawiennej roli Design Thinking i Dizajnu, po jednej lub dwóch próbach nieudanych współpracy, przedsiębiorcy będą wybierali oferty zagranicznych projektantów usług i produktów. Zrobią tak ze względów ekonomicznych. Zagraniczni projektanci pracują obecnie sprawniej, więc taniej oraz przynoszą do  przedsiębiorcy gotowe rozwiązania jego potrzeb. Jest to wielka rzadkość w ofertach polskich dizajnerów, które często nie są pisane w języku przedsiębiorcy a jedynie opisują wymagania dizajnera.

Polscy dizajnerzy w 2015 nie będą konkurować o zlecenia pomiędzy sobą. Będą konkurowali z ofertą zagranicznych kolegów i koleżanek po fachu, którzy masowo wchodzą na polski rynek. Ten trend jest widoczny i będzie narastał.

Trend czwarty: W 2015 normalność będzie pożądana.

W 2015 nastąpi mentalny przesyt spowodowany dotychczasowymi metodami promocji i komunikowania polskiego dizajnu. Kalkowane z roku na rok schematy, spowodują znudzenie i  wzrost zapotrzebowania na inne formy  komunikacji dizajnu. Dlatego w 2015 powstaną zalążki równoległego rynku, nastawionego na pragmatyczną współpracę sektora kreatywnego z zakładami przemysłowymi. Pojawią się nowe formy organizacji  staży dla studentów które wymuszą generowanie zmian w programach nauczania szkół kształcących dizajnerów.  Pojawią się próby standaryzacji i definiowania zasad współpracy dizajnerów z gospodarką. Standaryzacja  ułatwi relacje, ocenę ryzyka, kompetencji, procedowanie pracy i rozliczenia honorariów.

Trend piąty: Pojawi się nisza rynkowa na projektowanie gospodarczej synergii.

Nieliczni dizajnerzy, w 2015 roku, będą tworzyli zalążki multidyscyplinarnych zespołów projektowych. Pojawią się już na rynku zespoły samodzielnie analizujące rynek i dysponujące w swoich portfolio zestawem opracowanych na potrzeby konkretnej branży, wielu projektów gotowych do wdrożeń, produkcji oraz sprzedaży.

Takie projekty będą oferowane w formie zamkniętych przetargów wśród wyselekcjonowanego grona przedsiębiorców. W efekcie takich działań nastąpi przewartościowanie pojęcia „konkurencja” w ofercie polskich dizajnerów i przedsiębiorców. Te inicjatywy spowodują budowanie kooperatyw dla wspólnego zarabiania pieniędzy na konkretnych produktach rozkooperowanych pomiędzy wielu uczestników rynku. Projektowanie biznesowej synergii i zarządzanie takimi procesami, stanie się nową specjalnością zespołów projektowych. W Polsce powstanie kilka takich inicjatyw.

Trend szósty:  Gwarantujesz inwestorowi dochody – zarabiasz pieniądze.

Ponieważ projektowanie produktów przemysłowych nie jest artystyczną twórczością, zanikać będzie znaczenie indywidualnych praw autorskich w zespołowo opracowywanych, złożonych produktach przemysłowych. Wykrystalizują się zdefiniowane różnice pomiędzy autorską stylizacją powierzchni, a zespołowym projektowaniem rynkowych właściwości estetycznych i użytkowych przemysłowego produktu. W ślad za tym przewartościowaniem, zmianie ulegną ceny usług i sposobu zatrudniania dizajnerów w zakładach przemysłowych. Rozwinie się system gwarancyjno-partycypacyjny. Dizajnerzy produktu będą otrzymywali dodatkowe honoraria za skuteczność. Powstanie ranking skutecznych projektantów przemysłowych.

Trend siódmy: Artyści do galerii. Projektanci do przemysłu.

Rektoraty szkół, które w 2015 zdefiniują rzeczywisty obraz polskiego rynku i potrzeby przedsiębiorstw, oraz dostosują swoje programy kształcenia do specyfiki polskiej gospodarki, wygrają walkę konkurencyjną ze szkołami kształcącymi  dizajnerów – kreatorów, artystów i stylistów.

Większość polskich akademii ma źle napisane brief’y do realizacji swojej usługi. Ponieważ pracują na nieodpowiednich założeniach, programy wielu szkół nastawione są na edukację w zakresie kompetencji adresowanych do rynku którego w Polsce nie ma. Wydaje się, że nasz system edukacji został zaprojektowany pod potrzeby uczelni, a nie studentów. W niektórych szkołach pojawiły się symptomy zmiany programów nauczania. Są widoczne nieliczne przykłady absolwentów na których po studiach czekała praca. Jednak statystyczny absolwent po obronie dyplomu (opartego często na zupełnie wirtualnym, kreatywnym zadaniu) musi dopiero po studiach uczyć się praktyki zawodu, samodzielnie i na własnych błędach. Takie nieporadne współprace psują rynek i w oczach wielu przedsiębiorców,  skutecznie deprecjonują znaczenie kompetencji dizajnerów. Działalność kreacyjna i artystyczna dizajnerów ma swoją wartość i jest potrzebna, ale nie powinna być mieszana z działalnością projektową, oferowaną dla gospodarki. Prowadzi to wprost do konfliktów i nieporozumień. Dziś na rynku dochodzi do sytuacji gdzie projektant musi zapewniać  swojego klienta z przemysłu  że nie jest jedynie ‘dizajnerem’ tylko projektantem produktów. Stereotyp dizajnera artysty jest głęboko utrwalony w świadomości właścicieli firm. Jest to sytuacja niepokojąca, ale przedsiębiorcy i inwestorzy, bogatsi w negatywne doświadczenia, szybko nabierają świadomości czym jest dizajn i jak go skutecznie stosować lub unikać.

W obliczu nadchodzącego niżu demograficznego, umiejętność pozyskania studentów będzie warunkowała pozycję uczelni na rynku. Szkoły kształcące bezrobotnych absolwentów nie będą  potrzebne. Ten trend już się rozpoczął i sukcesywnie narasta.

Polski rynek zapotrzebowania na dizajn produktowy i usług jest w bardzo wczesnym stadium rozwoju. Dzisiaj mamy w Polsce dużą nadprodukcję dizajnerów w stosunku do potrzeb rynku. Dla polskiego rynku projektowania produktów dla gospodarki, wystarczyły by szkoły kształcące 40 – 60 absolwentów rocznie. Rozwój tego rynku nastąpi wyłącznie w oparciu o sprawdzone, twarde kompetencje dizajnerów, spełniających kryteria do współpracy z przemysłem. Pomogą w tym rozwoju zagraniczni projektanci przemysłowi pracujący dla polskich przedsiębiorców, którzy takie standardy skutecznie wprowadzą na polski rynek. Od tego trendu nie ma już odwrotu.

Trend ósmy: Pasjonaci zrobią więcej niż dotacje i politycy.

Pojawiły się prywatne inicjatywy zmierzające do zorganizowanej, systematycznej edukacji estetycznej obywateli. Pomimo braku finansowania ze środków publicznych, programy realizowane przez pasjonatów i zapaleńców rozwijają się w szybkim tempie. „Dizajn dla Szkół” czy „Mistrzowie Kodowania” oraz wiele lokalnych inicjatyw podejmowanych przez zapaleńców i prywatnych sponsorów, doprowadzą do wyedukowania odbiorców oraz użytkowników wszelkich usług i produktów. Dzięki temu oczekiwania konsumentów co do poziomu merytorycznego i jakości pracy projektantów produktów, wzrosną powyżej  dzisiejszych możliwości wielu dizajnerów. W ślad za tym rynek zamówień na dizajn produktowy spolaryzuje się. Bezustanne uzupełnianie kompetencji oraz skutecznie zrealizowane wdrożenia, będą warunkiem utrzymania się dizajnera na rynku.

Podsumowanie.

Polski dizajn nie jest zdefiniowany i niejedno ma imię.

Rynek dizajnu przemysłowego w Polsce jeszcze nie zdążył się ukształtować. Powodem jest mało kreatywna, odtwórcza gospodarka oraz rozdźwięk deklarowanych kompetencji dizajnerów w stosunku do realnych potrzeb i oczekiwań przedsiębiorców. Polskim firmom, które dysponują niewielkimi budżetami, trudno jest inwestować w badania i rozwój (w dodatku jest to niekorzystne w świetle przepisów podatkowych). Na to nakłada się brak jednolitych kryteriów oceny kompetencji i jakości pracy dizajnera. Jeśli dołożymy do tego zachowawcze podejście polskich przedsiębiorców, którzy zatrudniając niedoświadczonych dizajnerów, chcą za minimalne koszty mieć projekty na światowym poziomie, obraz będzie w miarę pełny. Powszechna standaryzacja zasad współpracy może pomóc w rozwiązaniu wielu paradoksów tego rynku.

Dotychczasowy  sposób promocji zalet dizajnu jest już dzisiaj anachroniczny. O tym jak będziemy komunikować dizajn produktowy za rok, dwa, trzy, zdecyduje rynek inwestora. Działalność  szamanów i czarodziejów dizajnu zostanie zmarginalizowana do realizacji projektów dotowanych. Jestem przekonany, że w perspektywie kilku lat, w realnym biznesie pojawią się rozumiejący zarządzanie dizajnem, pragmatyczni inwestorzy oraz pracujący w standardach przemysłowych, sprawdzeni autorzy twardo osadzonego w ekonomii dizajnu produktowego.

Czy moje prognozy na 2015 się sprawdzą, zobaczymy za rok lub za pięć lat. Za niektóre z opisanych trendów trzymam kciuki, by się szybko sprawdziły. Tylko wtedy wchodzący na rynek absolwenci polskich szkół dizajnu, będą mieli pracę. Musimy o to szczególne zadbać, bo właśnie „pierwsza praca dla absolwenta” jest zadaniem strategicznym dla rozwoju rynku oraz systemu szkolnictwa. To jest nasz najważniejszy projekt do zrealizowania.

„Wydmuszkowe” trendy niech się lepiej nie sprawdzają, bo oddalają naszą gospodarkę od normalnego rynku i możliwości rozwoju poprzez implementację dizajnu produktowego w procesy przemysłowe. Niestety, jestem przekonany, że na te drugie działania, wydamy w 2015 roku znacznie więcej pieniędzy, niż na te pierwsze. Od wielu lat, tak to sobie, co roku projektujemy.

Patrząc w przyszłość warto jednak pamiętać że w pięcioletniej perspektywie zostaną definitywnie odcięte unijne fundusze. Na rynku wartość będą miały jedynie twarde kompetencje i udokumentowany, zrealizowany dorobek wdrożeniowy. Ilu dizajnerów będzie potrafiło to sobie zaprojektować?

Zdzisław Sobierajski
www.sobierajski.pl

zdjęcie: Paolo Venini, Clessidre, Italy, 1965

Polecamy inne teksty Zdzisława Sobierajskiego

Sen o potędze, czyli jak zrobić zagraniczną wystawę promującą osiągnięcia Polaków

Zdzisław Sobierajski "Syndrom pustego portfolio."

Zdzisław Sobierajski. Jak zostać dizajnerskim frajerem?

Zdzisław Sobierajski. Kilka sposobów jak na dizajnie zarobić

 

 

wizytówki

Komentarze:

loading
Minęły dwa lata od publikacji tego artykułu. Oceniając co w czasie tych dwóch lat działo się w sposobach komunikowania dorobku polskiego dizajnu, dzisiaj napisał bym taki sam tekst. Taki Dizajn! ;-)
skomentowany przez    zdzisław Sobierajski    26 kwiecień 2017, 23:22 obserwuj post
No to sobie k... podizajnowaliśmy. :-)
skomentowany przez    Zdzisaw Sobierajski    31 październik 2015, 00:09 obserwuj post
Mam nadzieję, że się mylę w moich obserwacjach. Bo jeżeli się nie mylę, to niestety jest tak, że w 2015 polski sektor kreatywny ma trudne "zadania do wykonania".
skomentowany przez    Zdzisław Sobierajski    31 styczeń 2015, 02:18 obserwuj post
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.