Reklama

wszystkie artykuły z działu >> ART
24 listopada 2015
wszystkie artykuły z działu >> ART

Piotr Pasiewicz „Stany skupienia”

Ucieczka od apatii...

O twórczości Piotra Pasiewicza opowiada  Magdalena Milewska.

Pierwsze moje wrażenie w zetknięciu z Piotrem to myśl „oto artysta kompletny”. Dokładnie wiedzący czego chce, a czego nie. Działający według swoich zasad, ściśle się ich trzymający.

Jego niemal całe życie podporządkowane jest twórczości. Wyraźny podział na porę pracy i porę odpoczynku przypomina raczej tryb życia urzędnika państwowego, ale to mu odpowiada, to utrzymuje go w dobrej formie twórczej. A trzeba przyznać, że Piotr jest niezwykle płodny artystycznie. Pracuje jednocześnie nad kilkoma pracami i tylko od jego dyspozycji i nastroju zależy, którą się danego dnia zajmie.

Tworzy niemal jak w fabryce, metodą taśmową. Poszczególne komponenty pracy powstają po sobie etapowo. Na początku najczęściej duża czarna plama wykonywana przy pomocy prasy drukarskiej. Później wynikają z niej mniejsze elementy, rysowane tuszem cienkimi liniami. Obraz czy grafika powstają intencjonalnie, artysta wybiera kształt płótna lub papieru w zależności od tego czy chce dynamizować kompozycje czy też ją wyciszyć. Nie powstaje jednak żaden wcześniejszy szkic, Piotr nie musi tego robić wie, że wszystko co jest mu potrzebne do stworzenia następnej kompozycji jest w nim, wystarczy to tylko przelać na papier. Wszelkie niedoskonałości w odbitce, to coś co bardzo sobie ceni, świadczy to o autentyczności pracy, nie niweluje ich, niczego nie poprawia.

Od czasu do czasu da się dostrzec na płótnie czy papierze niewielkie znaczki – plusy czy kółka to byty doskonałe, użycie ich sygnalizuje fascynacje artysty kulturą wschodu i filozofią zen. W ogóle wprowadzenie swojego życia w stan równowagi jest dla Piotra niezwykle istotne. 

Uważa on, że artysta powinien dbać o aurę, jest dyrygentem własnego życia, ma dążyć do utrzymania harmonii, mimo że życie to sinusoida, są wzloty i upadki. Cały czas stara się o przepływ energii niosącej ze sobą pozytywne myśli, nawet sygnatura zdobiąca jego prace o tym świadczy, strzałki do góry, moc twórcza nieprzerwalnie płynie.

Całkiem niedawno na jego obrazach pojawił się kolor, trudno go przeoczyć, nieustannie pulsuje, często aż razi swoją intensywnością. Artysta bardzo sobie ceni ten nowy jakże silny ładunek energetyczny – uważa, że kolor nie stanowi granicy, wręcz przeciwnie jest tym bytem, który tylko rozszerza możliwości. Na jego tle wijące się, organiczne formy jeszcze bardziej fascynują.

Kiedy wchodzę prowadzona przez Piotra na VI piętro budynku, w którym ma pracownię, już wiem o co go zapytam w pierwszej kolejności. Czy fakt, że miejsce jego pracy znajduje się na terenie dawnego cmentarza żydowskiego ma jakieś znaczenie? Już w momencie zadawania tego pytania czuje, że to banał, że na siłę wyszukuję sposobów na odkrycie znaczenia jego prac. Ostatecznie Piotr odpowiada, że jest świadomy tego sąsiedztwa, trudno jednoznacznie określić, jak to wpływa na jego twórczość.

Ten wątek odkrycia źródła inspiracji nie daje mi jednak spokoju, w końcu ludzie uwielbiają o to pytać. Kiedy dociekam czy nie przeszkadza mu, że odbiorca dostrzeże na jego pracach jakieś konkretne, figury czy kształty, kręci głową, jest otwarty na nowe tory myślowe, wszelkie podobieństw do osób/postaci/zdarzeń jest nieprzypadkowe, a nawet mile widziane.

Jednak kiedy wspólnie zastanawiamy się co na niego wpływa w największym stopniu, w końcu mówi, że jest taka szczególnie dla niego ważna rzecz to miejsce, miejsce w którym się urodził, w którym żyje tak na niego działa. Sądzi, że inaczej tworzyłby w innym mieście niż Łódź. To ona naznaczyła go swoim piętnem. Przyznaje „Łódź robi porządne znamię na wrażliwej duszy”.

Formy pojawiające się na jego obrazach i grafikach to bezpośrednie odniesienie do otaczającej go rzeczywistości. Wszystkie organiczne elementy, niedoskonałości, szumy, kształty, kolory to odbicie tego co spotyka na co dzień. Tkanka miejska pulsuje, jego twórczość to wizualne odzwierciedlenie tego stanu. Transformacja, organiczność, przetworzenie, przeobrażanie te słowa przychodzą na myśl widząc prace Piotra. Artysta często nosi ze sobą aparat fotograficzny, jest świadomy, że wiele rzeczy umyka nie pozostawiając śladu w naszej pamięci.

Piotr sukcesywnie pokonuje kolejne etapy w swoim rozwoju twórczym. Nie cierpi zastoju i nudy. Jeżeli ma wrażenie, że więcej w danej technice nie jest w stanie zrobić, zmienia ją. Chętnie wymienia także podłoże na którym tworzy, wszystko to po to by uzyskać nowe zaskakujące, nawet dla niego samego, efekty. Jak sam podkreśla często jego celem nie jest efekt końcowy. Równie ważny, o ile nie ważniejszy, jest sam akt twórczy. Skończona praca jest aż, a może jedynie, ukoronowaniem wcześniejszych poszukiwań i stawiania sobie kolejnych wyzwań. Może dzięki temu właśnie poza grafiką warsztatową czy malarstwem Piotr Pasiewicz równie często zajmuje się działaniem tu i teraz czy performansem. Mówi, że to pozwala mu się zresetować, oderwać od rutyny. Chętnie tworzy także instalacje video, przy pomocy, których w nieco poetycki sposób stara się uchwycić biegnący czas.

Kiedy rozmawiamy i pytam go o plany na przyszłość, sam jeszcze nie wie co będzie robił, ale widzę, że coraz bardziej się zapala do nowych pomysłów, które być może już za chwilę wprowadzi w życie. Jego niektóre prace w akrylu, już teraz bardziej przypominają reliefy niż typowe obrazy, ale Piotr chce pójść dalej, zastanawia się nad możliwością stworzenia jeszcze bardziej trójwymiarowych prac.

Gdy zastanawiam się jak jednym zdaniem opisać twórczość Piotra Pasiewicza do głowy przychodzi mi „ucieczka od apatii”. Przez wszystkie lata swojej twórczości, zarówno tej mniej świadomej jak i wypracowanej w murach Akademii Sztuk Pięknych artysta próbował i eksperymentował. Przeszedł niemal przez wszystkie znane techniki graficzne. Aby uciec od rzeczonej rutyny, nie ulec niebezpiecznemu zniechęceniu zaczął eksperymentować. Łącząc ze sobą kilka technik na jednym podłożu stworzył własny, już teraz rozpoznawalny styl. Ale on nie przestaje. Ciągle jeszcze poszukuje i mam wrażenie, że będzie szukał jeszcze długo, zaskakując nas a przy okazji i siebie.

Magdalena Milewska

-------------------------

Piotr Pasiewicz – urodzony w Łodzi. Ukończył studia na Wydziale Grafiki i Malarstwa z wyróżnieniem na Akademii Sztuk Pięknych im. Wł. Strzemińskiego w Łodzi w Pracowni Malarstwa I (Otwarta Księga) prof. Andrzeja M. Bartczaka. Twórczość w zakresie grafiki warsztatowej, rysunku, performance, wideoartu i krótkich form filmowych. W 2011 otrzymał stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Ma na swoim koncie liczne wystawy zbiorowe i indywidualne, m.in. w Galerii Manhattan w Łodzi (2003), Muzeum Kinematografii w Łodzi (2006), Muzeum Książki Artystycznej w Łodzi (2008), Muzeum w Sieradzu (2008), Galerii ImpART we Wrocławiu (2011), Galerii Arttrakt w Wrocławiu (2011), Muzeum w Głownie (2012), Muzeum Sztuki Współczesnej we Wrocławiu (2012), na Festiwalu „Fluo Session 2” w Łodzi (2008), Festiwalu Firmament w Kielcach (2009), V Festiwalu Dialogu Czterech Kultur (2006), IV Międzynarodowym Festiwalu Animacji Reanimacja (2007), w Instytucie Historii Sztuki we Wrocławiu (2007) i w Łodzi (2009), Urzędzie Miasta Łodzi (2006), Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Radomiu (2010), IFF – Interdisciplinary Fringe Festival we Wrocławiu (2011), 14. międzynarodowym triennale Małe Formy Grafiki, Polska - Łódź ‘2011 (Miejska Galeria Sztuki w Łodzi – Galeria Willa), 6. Festiwalu Kina Niezależnego „OFF jak gorąco” w Łodzi (2010), Festiwalu Underground.PL w Białymstoku (2009), Festiwalu Dom w Tykocinie (2010).

 

 

wizytówki

Komentarze:

loading
Nikt jescze nie skomentował tego artykułu.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.