wszystkie artykuły z działu >> TARGI
30 kwietnia 2017
wszystkie artykuły z działu >> TARGI

Design Milan Week i Salone del Mobile: w poszukiwaniu sensu

Mediolanie, po co nam ten design?

To już ostatni moment, by wspomnieć tegoroczny Design Week i Salone del Mobile w Mediolanie. Być może nie była to najlepsza edycja. Być może w trakcie wędrówki byliśmy bardziej niż zwykle zmęczeni tysiącami przeestetyzowanych przedmiotów, pięknych i tych jeszcze piękniejszych. W Mediolanie jednak zawsze znajdziemy kilka sensownych odpowiedzi na pytanie: Po co nam ten design?

Na to pytanie próbują po raz kolejny odpowiedzieć Monika Tokarska i Aneta Grzegorzewska-Półtorak z Spółdzielnia PR. Relację z poprzedniej edycji Milan Design Week 2016 opublikowaną na Exspace.pl - 'Zobaczyć Mediolan bez targów' - autorstwa Spółdzielnia PR znajdziecie tutaj

Zatraceni w designie czyli nic się nie stało

To, co najbardziej nas zaskoczyło w tegorocznej edycji Milan Design Week to atmosfera nieskrępowanej zabawy, choć świat na około szaleje (orkiestra na Titanicu gra do końca? ). Kolejne zamachy bombowe, palący problem uchodźców, kryzys jedności europejskiej i Brexit – te tematy jakby z premedytacją zostały pominięte. Może wszyscy w Mediolanie chcieli na chwilę zatracić się w designie, uciec. Szukałyśmy wystaw koncepcyjnych „z morałem”, dyskursu, recepty jak żyć, bo w głowie mamy myśl, że design rozwiązuje problemy…  W sielankowej, kolorowej, festiwalowej atmosferze beztroski znalazłyśmy jeden skromny, lecz niezmiernie poruszający kontrapunkt - instalację w Galerii Moroso „SOS” (Save Our Soul) by Achilleas Souras. Pusty pokój, a w nim namiot - iglo zbudowany z kamizelek, które uratowały życie (lub nie) uchodźcom. Ślady błota, naddarty materiał mówił więcej niż krzyczące nagłówki prasowe. Projekt tym bardziej porusza, bo jego autorem jest 16-letni artysta.

Instalacja „SOS” (Save Our Soul) by Achilleas Souras

Instalacja „SOS” (Save Our Soul) by Achilleas Souras, na zdjęciu Achilleas Souras

„The refugee srisis was simply a set of numbers on the news, but when I picked a jacket up, it stopped being just material… When you hold the jacket in your hand and you smell the see, you look at things through a different prism and you realize that every jacket represents a human life” - Achilleas Souras.

Zielono nam

Odwiedzając ekspozycje znanych marek na Salone Internazionale del Mobile, ale także showroomy rozrzucone po mieście trudno nie odnieść wrażenia, że zieleń zaatakowała wszystkich. Wiosna przychodzi co roku, ale właśnie w tym sezonie uderzyła z największą siłą za sprawą silnego trendu. Zieleń w domu, zieleń w biurze, jakbyśmy dopiero docenili wartość roślin w naszym otoczeniu. Dobrze rozwijający się trend dał impuls do projektowania zupełnie nowych stojaków, ekspozytorów na rośliny. Zobaczcie sami będzie pięknie! Naszym faworytem są same dobrze zaprojektowane rośliny – bez podlewania, bez przesadzania, bez nawozów sztucznych, kolorowe i wielkoformatowe, trochę z przymrużeniem oka.

Le Refuge / Discover The Imaginary World of Marc Ange in collaboration with The Green Gallery

Karman

Giorgetti Apsara

 

Między Twin Peaks a Alicją w Krainie Czarów

A jednak odrealniony świat kusi, porywa, pozwala na chwilę zapomnieć o rzeczywistości. Któż nie lubi się bawić! Z przyjemnością wchodzi się do królestwa Moooi, które w tym roku choć powtórzyło większość znanych już konceptów, ale i tak urządziło ucztę dla zmysłów („A Life Extraordinary”). Te aranżacje oparte na kontrastach, cytatach z historii sztuki nie są cukierkowe, łatwe w zachwycie w odróżnieniu od większości wysmakowanych, estetycznych ekspozycji znanych marek na Salone del Mobile. Prowokują, obchodzą się z odwiedzającymi szorstko, z dystansem, a często budzą niepokój, by wspomnieć tylko przeskalowane owady na ścianach, formy ceramiczne zakopane w ziemi, instalację z wiszących szkieł powiększających… Poszczególne przedmioty z najnowszych kolekcji znakomitych projektantów m.in.: Marcela Wandersa, Luca Nichetto, Maartena Baasa, Rica Tegelaara pełnią rolę artefactów w mistrzowsko wyreżyserowanym, pociągającym spektaklu.

Moooi

W klimat zabawy, ale zupełnie odmiennej stylistycznie - szalonego popartu - wpisywała się z kolei marka Kartell (ekspozycja na Salone del Mobile). Eksplozja koloru, plastiku interpretowanego na tysiąc produktów w otoczeniu wielkoformatowych nadruków inspirowanych abstrakcyjnym malarstwem i kolażem przypominała o tym, że dorośli równie chętnie włączą się do gry. W tym bajkowym świecie Kartell pokazał też imponująca kolekcję produktów dla dzieci.

Kartell 'GenericC' Salone del Mobile 2017 photo: Saverio Lombardi Vallauri

Odrealnioną aurą nieustająco zachwyca też marka Fornasetti, która w swoim showroomie w centrum Brery oprócz najbardziej znanej ceramiki prezentuje meble, akcesoria, lustra, lampy, a nawet …ekscentrycznie dekorowany historyczny instrument muzyczny. Wszystko zaaranżowane w nieco klaustrofobicznych, małych przechodnich pokoikach między piętrami, do których prowadzą kręte schody. Połączenie intensywnych kolorów wnętrz z patrzącymi zewsząd twarzami (znak rozpoznawczy marki) daje nieodparte wrażenie, że trafiliśmy do króliczej nory z Alicji w Krainie Czarów. Witajcie w świecie nieskrępowanej przyjemności!

Fornasetti at Fornasetti Store

Cilindro collection designed by Barnaba Fornasetti at Fornasetti Store

Bez zbędnych słów

Jednym z najprzyjemniejszych odkryć (które zdawali podzielać wszyscy uczestnicy tegorocznego Design Week) była instalacja marki modowej COS przygotowana w kooperacji ze Studio Swine. Co takiego przyciągało tłumy zwiedzających, że każdego dnia ustawiały się do wejścia niebotyczne kolejki, a średni czas oczekiwania przekraczał godzinę? W totalnie zaciemnionym pomieszczeniu na ciekawskich czekało futurystyczne drzewo, „rodzące” ulotne bańki napełnione gazem, które w momencie spadania pękały zostawiając po sobie magiczny biały pył. Instalacji towarzyszyła klimatyczna muzyka. To wszystko. Tylko i aż. Uczestników kusił element interaktywnej zabawy (każdy przy wejściu otrzymywał rękawiczki, by móc łapać w dłonie spadające bańki), wspomnienia z dzieciństwa i zabawy w puszczanie mydlanych baniek. A jednak w tym z pozoru beztroskim obrazie było coś niepokojącego. Może to surowy postmodernistyczny, posthumanistyczny krajobraz planety, która jest tu tylko na chwilę i za chwilę zniknie. To, co nas najbardziej zafascynowało w tym widowisku to odważna komunikacja marki COS. Bezkompromisowy manifest jej wartości– minimalizm, prostota bez zbędnych słów, emocje, detal, uważność, slow fashion.

Przyszłość należy do marek, które porzucą przekonanie, że wielkie pieniądze wydane na komunikację muszą być koniecznie zabezpieczone logotypami, roll-upami lub innymi krzykaczami o wielkości widocznej z księżyca. COS nie pomylił się, odbiorca jest inteligentny, a brak jakiegokolwiek brandingu w tej instalacji nagrodzony został tysiącami hastagów COS w social mediach. I kropka.

Więcej o instalacji COS x Studio Swine ‘New Spring’ na Milan Design Week 2017 przeczytacie tutaj

COS x Studio Swine ‘New Spring’ na Milan Design Week 2017

COS x Studio Swine ‘New Spring’ na Milan Design Week 2017, na zdjęciu Aneta Grzegorzewska-Półtorak

COS x Studio Swine ‘New Spring’ na Milan Design Week 2017

© Monika Tokarska i Aneta Grzegorzewska-Półtorak ze Spółdzielnia PR // www.spoldzielniapr.com

Photos: © Spółdzielnia PR, materiały prasowe wystawców

POLECAMY RÓWNIEŻ:


 

wizytówki

Komentarze:

loading
Nikt jescze nie skomentował tego artykułu.

Reklamy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.