Reklama

wszystkie artykuły z działu >> WYDARZENIA
20 maja 2017
wszystkie artykuły z działu >> WYDARZENIA

„Bo kto inny, jak nie my”? – aukcja z przyjaciółmi Malty

Już 48 artystów i ludzi kultury zgłosiło chęć udziału w Aukcji na rzecz Festiwalu „Malta”. Reakcja na pomysł Mariusza Wilczyńskiego – wybitnego polskiego animatora i rysownika – przerosła nasze oczekiwania. Codziennie otrzymujemy kolejne informacje o przekazanych obrazach, rzeźbach, książkach, statuetkach, zdjęciach i wielu innych cennych przedmiotach. Wszystko po to, by wspomóc Malta Festival Poznań 2017.

Pomysł na Aukcję narodził się po wypowiedziach Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, prof. Piotra Glińskiego, który zadeklarował w mediach, że „Malta” nie otrzyma dotacji przyznanej na mocy ubiegłorocznej umowy. Do tej pory Ministerstwo nie wystosowało do nas żadnej oficjalnej informacji w tej sprawie. Cały czas mamy więc nadzieję, że do czasu otwarcia Festiwalu wywiąże się z zapisów umowy. W tak niepewnej sytuacji każdy gest solidarności mobilizuje nas do dalszej pracy.

Podczas warszawskiej konferencji prasowej festiwalu Mariusz „Wilk” Wilczyński przekazał na Aukcję pracę stworzoną specjalnie na tę okazję „Psy szczekają, karawana idzie”. Dzień później Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak przekazał na ręce dyrektora, Michała Merczyńskiego grafikę z napisem: „Wolne Miasto Poznań”, którą otrzymał od swoich współpracowników.

Wkrótce nadeszły kolejne zgłoszenia. Do tej pory udział w aukcji potwierdzili: Mark Ball z London International Theatre Festival, Grace Ellen Barkey i Jan Lauwers, Lotte van den Berg, Sven Åge Birkeland z BIT Teatergarasjen, Romeo Castellucci, Andrzej Chyra, Magdalena Cielecka, Piotr Dumała, Tim Etchells, Dariusz Gajewski, Janusz Gajos, Roman Gutek, Agnieszka Holland, Vlatka Horvat, Krystyna Janda, Grzegorz Jarzyna, Stefan Kaegi, Kira Kirsch, Joanna Kos-Krauze, Mateusz Kościukiewicz, Piotr C. Kowalski, Jarosław Kozakiewicz, Borys Lankosz, Paweł Łysak, Paweł Mykietyn, Krystyna Piotrowska, Jacek Poniedziałek, Rimini Protokoll, Łukasz L.U.C Rostkowski, Małgorzata Sikorska-Miszczuk, Wojciech Smarzowski, Beata Sosnowska, Beata Stasińska, Danuta Stenka, Monika Strzępka, Małgorzata Szczęśniak i Krzysztof Warlikowski, Małgorzata Szumowska, grupa Twożywo, Bartek Wąsik, Andrzej Wilowski, Olga Wróbel, Wacław Zimpel, Maja Ostaszewska.

Wśród rzeczy przekazanych na aukcję znajdują się m.in. przestrzenna 5-metrowa rzeźba „Habitat” Jarosława Kozakiewicza, prezentowaną obecnie w „Zachęcie” i statuetka Złote Lwy od Joanny Kos-Krauze, którą otrzymała razem z Krzysztofem Krazue za film „Papusza” na 38. Gdynia Film Festival. Jedną ze statuetek filmowych podarowała także słynna reżyserka Agnieszka Holland. Podczas maltańskiej aukcji będzie można wylicytować: fragment partytury „Czarodziejskiej góry” Pawła Mykietyna, płytę Wacława Zimpla, niedawno wydany „Dziennik 2000-2002” z autografem Krystyny Jandy, a także książkę „Tramwaj zwany pożądaniem i inne dramaty” z dedykacją od autora przekładu, Jacka Poniedziałka. Dla miłośników kina także znajdą się prawdziwe rarytasy. Wśród rzeczy przeznaczonych na aukcję znalazł się plakat autorstwa Grzegorza „Gabz” Domaradzkiego do filmu „Obce niebo” od reżysera Dariusza Gajewskiego, filmy „Tango z książkami” na podstawie książek Janusza Rudnickiego i „Zjednoczone Stany Miłości” w reżyserii Tomasza Wasilewskiego od aktorki Magdaleny Cieleckiej. Zeszłoroczna kuratorka idiomu Lotte van den Berg na rzecz naszej aukcji przekazała krzesła z projektu „Building Conversation”, którego główną ideą jest rozmowa traktowana jako dzieło sztuki. Otrzymaliśmy także niedostępne w sprzedaży albumy z fotografiami reżyserów – gości festiwalu filmowego T-Mobile Nowe Horyzonty, boxy z filmami, książki o tematyce filmowej od Romana Gutka oraz kasety VHS z archiwalnym nagraniem debiutu Grzegorza Jarzyny, „Bzika Tropikalnego” w specjalnie zaprojektowanej oprawie graficznej. Reżyser przekazał także oryginalny program spektaklu z autorskim wpisem oraz okolicznościowy numer „Notatnika Teatralnego” poświęcony dwudziestoleciu premiery „Bzika”. Beata Stasińska przekazała zdjęcie Zbigniewa Herberta ze strajku studentów z listopada 1981 roku oraz oryginalną, oprawioną wycinankę Czesławy Kaczyńskiej, jednej z ostatnich artystek ludowych zajmujących się tą ginącą chłopsko-żydowską sztuką. To tylko część nadesłanych rzeczy, które będzie można wylicytować na aukcji.

Bardzo ważna jest dla nas solidarność z „Maltą” wyrażona przez członków międzynarodowego projektu House on Fire, którego celem jest wspieranie artystów, zabierających głos w publicznej debacie na temat aktualnych problemów społecznych, kulturalnych i ekonomicznych. Przedstawiciele House on Fire uznali sytuację festiwalu za „niezwykle niepokojącą”. Poparcie okazali nam: Mark Deputter, Laura Lopes, Ondrej Hrab, Jan Veselý, Sven Åge Birkeland, Karoline Skuseth, Kira Kirsch, Mark Timmer, Guy Gypens, Ilse Joliet, Jacky Ohayon, Stéphane Boitel, Annemie Vanackere, Ricardo Carmona, Jon Davis oraz Mark Ball.

Szczegółowe informacje o aukcji ogłoszone będą na początku czerwca.

© Malta Festival 2017
Photo: Marek Krzyżanek HABITAT, dzięki uprzejmości Zachęta Narodowa Galeria Sztuki

BAŁKAŃSKIE POWIDOKI

O programie Malta Festival Poznań 2017

Mam nieczyste sumienie, ilekroć przekraczam Drawę albo Dunaj. Gdy jadę w tamtą stronę, czuję się tak, jakbym się zakradał. Gdy wracam – tak, jakbym umykał. Mam idiotyczne poczucie winy, jakby tamtym stronom coś się ode mnie należało. Tymczasem pociąga mnie po prostu bałkański rozkład i próbuję opisać to przejmujące uczucie. Ale nie należy im się nic. Bo w końcu jednak trzeba mieć trochę nekrofilii we krwi, by puścić z dymem kawał własnego półwyspu. Coś było na rzeczy z tym całopaleniem kraju. Przecież nikt nie był tutaj takim idiotą, by sądzić, że wygra. Jakaś bezinteresowność tkwiła w tej rzezi. Jakaś sztuka dla sztuki. Europa się przyglądała, a oni mówili: „Patrzcie, tak to się robi. Przypomnijcie sobie, bo powoli już chyba zapominacie. Tak się to robi”. To jest memento i za to powinniśmy być im wdzięczni. Znalazł się ktoś, kto przypomniał stare umiejętności. - Andrzej Stasiuk

Mosty i mury

Metaforą Bałkanów jest most. Najsłynniejszy jest ten kamienny na rzece Neretwa w bośniackim Mostarze,
jedno z najpiękniejszych osiągnięć bałkańskiej architektury. Zbudowany przez Osmanów w XVI wieku stał się w ciągu czterech stuleci symbolem koegzystencji muzułmanów, katolików i prawosławnych chrześcijan. Przetrwał do 1993 roku, kiedy w symbolicznym geście zniszczyła go chorwacka armia. Bałkany to bowiem nie tylko leżący w cieniu Orientu, barwny i nieco archaiczny zakątek Europy, lecz także teren krwawych wojen, otwierających i zamykających wiek XX. W latach 1912-1913 wielonarodowy ruch wyzwoleńczy przeciwko Turkom przekształcił się tu w wojnę o podział terytoriów odebranych Imperium Osmańskiemu. Niemal 80 lat później, w 1991 roku, rozpad Jugosławii znów doprowadził do okrutnych wojen o podział bałkańskich ziem. Przekaz Chorwatów burzących most w Mostarze był wówczas jasny – nie ma jedności na Bałkanach.

Zresztą samo określenie „Bałkany”, choć odnoszące się do obszaru geograficznego, ziem na terenie Półwyspu Bałkańskiego, budzi kontrowersje. Dla mieszkańców dawnej Jugosławii (Serbii, Czarnogóry, Bośni i Hercegowiny, Chorwacji, Macedonii, Słowenii), Albanii, Bułgarii, Rumunii jest to określenie zbyt ujednolicające, niwelujące różnice kulturowe, polityczne (np. członkowie UE i państwa do niej aspirujące) i religijne między tymi krajami. Ma wręcz wydźwięk pejoratywny. Tym bardziej że słowo „bałkanizacja” weszło do wielu języków europejskich (w wyniku wydarzeń z początku XX wieku) jako synonim narodowego rozdrobnienia i samobójczej wojny, co przyczyniło się do ostatecznego przypisania Bałkanom wartości negatywnych. Podobnie nacechowane było określenie „Europa Wschodnia”, które powstało w XVIII wieku, gdy centrum oświeceniowej Europy przeniosło się na północ (a dotychczasowy podział wzdłuż osi Północ – Południe przestał być aktualny) i Zachód potrzebował nowego Innego, by móc wytworzyć własną, pozytywną tożsamość. Linia podziału my – inni została zatem wytyczona wcześnie, tworząc proste opozycje: cywilizacja – barbarzyństwo, nowoczesność – tradycja, czystość – brud, postęp – mrok, miasto – wieś, racjonalizm – zabobon, a następnie: modernizacja – zacofanie, kapitalizm – komunizm. Dla wielu ta negatywna inność Bałkanów, identyfikowana ogólnie z zacofanym, irracjonalnym Wschodem, wciąż dostarcza satysfakcjonujących wyjaśnień dla przenikających ten region skrajności i wybuchających w nim konfliktów. Także w Polsce, która sama długo była identyfikowana ze Wschodem (dlatego polscy pisarze i politycy na przełomie lat 80. i 90. walczyli o upowszechnienie nowego określenia – „Europa Środkowa”), pierwiastki osmańskie tłumaczą bałkańskie skrajności. Czy tragedie tego regionu są jednak tak dalekie od naszych, polskich? Konflikty na tle etnicznym i religijnym to nie tylko stereotypowa specyfika Bałkanów. Pogrom kielecki czy radomski, Jedwabne, Wołyń, antysemicka propaganda, która w 1968 roku doprowadziła do opuszczenia kraju przez tysiące polskich obywateli pochodzenia żydowskiego. Historie te różni skala i kontekst, ale trudno nie zauważyć bliskiego pokrewieństwa w powracających mechanizmach sąsiedzkiej przemocy, segregacji i nienawiści.

Bałkańskie widma

Stereotypy upraszczają, ale odkrywają też jakąś prawdę – nie o tym, jak jest, ale o tym, jak myślimy, że jest. We współczesnej hipermedialnej rzeczywistości łatwo uwierzyć, że za pomocą technologii można poznać wszystko, nie angażując w ten proces ani własnego ciała, ani nadmiernej uwagi. Treści pchają się do naszych oczu same. Istnieją w sposób widmowy. Raczej zdają się być, niż są. Obecność Bałkanów w naszej świadomości jest podobnie dwuznaczna – to obraz częściowo doświadczony i częściowo wyobrażony, żywy i wykreowany, konkretny i wirtualny, istniejący i nieistniejący.

Wielu z nas – widzów Malty i telewidzów programów informacyjnych – pamięta całkiem dobrze wojnę, która toczyła się nieco ponad 1000 km od południowych granic Polski w latach 90., gdy swoją uwagę koncentrowaliśmy głównie na świeżo odzyskanej wolności i możliwościach ekonomicznego awansu. Był to pierwszy konflikt zbrojny na taką skalę w Europie po II wojnie światowej. Po raz pierwszy też bombardowania, cierpienie cywilów i relacje z linii frontu transmitowano na żywo, czyniąc je częścią codziennego życia ludzi niezwiązanych bezpośrednio z tą historią. Sceny okrucieństwa przeplatały się z pięknymi krajobrazami Serbii, Bośni i Chorwacji. Te z kolei były przerywane zbliżeniami kamery na pewne siebie twarze generałów, wojennych dowódców, polityków. Nauczyliśmy się nawet wymawiać ich nazwiska: Radovan Karadžić, Ratko Mladić, Slobodan Milošević. Wojna wydawała się czymś nieprawdopodobnym, ale mimo to jak najbardziej realnym. Czy mogło być inaczej, skoro na Bałkany wysyłaliśmy konwoje z pomocą humanitarną, a Tadeusz Mazowiecki – pierwszy niekomunistyczny premier w tej części Europy – pełnił funkcję specjalnego sprawozdawcy Komisji Praw Człowieka ONZ (z której zrezygnował w 1995 roku, po masakrze w Srebrenicy)?

Na widmową substancję Bałkanów składa się zatem konglomerat obrazów, które pojawiły się w głównych europejskich mediach, by za chwilę zniknąć, zbiór skojarzeń, klisz, uprzedzeń, plotek, natrętnie powracających pocztówkowych widoków, a także silnych emocji – fascynacji i braterstwa, współczucia, zgrozy i pogardy.

Platforma wiedzy

Idiom „Platforma Bałkany” nie ma jednak na celu ani kulturowego ujednolicenia tego regionu, ani sprowadzenia go do roli obserwowanego z ciekawością lub niepokojem obcego terytorium. Założenie jest inne. Przede wszystkim nie mówimy o stabilnym obrazie – nawet jeśli byłby dynamicznym kolażem – czy, jak lubimy to nazywać – „wielokulturową mozaiką”, której warto się przyjrzeć, bo rzuca światło na całą Europę Środkowo-Wschodnią, jej świadomość przygodności istnienia, rozdarcia tożsamościowego, poczucia niepewności, na wspólne dziedzictwo socjalizmu, powidoki wojny i niedoskonałą implementację kapitalizmu. Nie ma takiego obrazu, takiego kolażu, który by wyczerpał sprawę, był wystarczająco obszerny, obiektywny, stabilny, jednoznaczny i sprawiedliwy. Obraz jest stale negocjowany. Dlatego podczas Malta Festival Poznań 2017 zamiast do fotograficznej ciemni, w której wywołujemy już zrobione, gotowe zdjęcia, zapraszamy na mobilną platformę – „Platformę Bałkany”.

Opowiadamy się w ten sposób nie tylko przeciwko upraszczającej wizji tej części Europy, ale przede wszystkim za ujawnianiem względności wszelkich widoków i doświadczeń. Dlatego nadrzędną ideą tegorocznego Idiomu jest dostrzeżenie umowności ukrytej w systemach często kuszących korzyściami utopijnych, wspólnotowych rozwiązań. Niezależnie od tego, czy mowa o globalnym kapitale, Jugosławii pod rządami Tito, polityce Organizacji Narodów Zjednoczonych czy aparacie państwa, które – jak chcą twórcy pokazywanego na Malcie spektaklu The Republic of Slovenia – reżyseruje nasze życie, funkcjonujemy w konstelacjach sztucznych ustaleń. To właśnie podstawowe rozpoznanie „Platformy Bałkany”.

Jaką rolę w tym rozpoznawaniu może odegrać sztuka? Czy nie mamy dość informacji, obrazów, porad, jak powinien być świat? Co sztuka może wnieść w narastające poczucie chaosu? W kontekście tegorocznego Idiomu twórczość artystyczna to nie tylko estetyka, lecz także działalność wytwarzająca wiedzę. Rozumiemy ją jako szczególną aktywność, która powołując do życia sztuczne światy (na scenie, na ekranie, w galerii, na uniwersytecie czy w przestrzeni publicznej), proponuje nowe metody opisu i krytycznej konfrontacji z rzeczywistością. Program Idiomu „Platforma Bałkany” jest zatem generatorem refleksji o zmieniającym się świecie; świecie, na który historia tego regionu rzuca dziś szczególne światło.

To tym światem, tu i teraz, zajmują się zaproszeni do Poznania twórcy, intelektualiści, badacze. Nie ograniczają się oni do kanonicznych gatunkowych form. Tworzą instalacje performatywne, spektakle przypominające rekonstrukcję politycznych faktów, awangardowe filmy, obiekty. Poszerzają w ten sposób terytorium zmagania się z tematami takimi, jak kapitalizm zderzony z dziedzictwem socjalizmu, popkultura jako soft power nacjonalizmu, neoliberalna przemoc, współczesne obozy koncentracyjne, handel bronią i korupcja.

Bałkany są bliskie i dalekie, swojskie i obce, zrozumiałe i ekstrawaganckie, uwznioślone i poniżone. Chcemy, by tegoroczny Idiom stworzył przestrzeń namysłu nad tym, jakie strategie emancypacji możemy praktykować w Europie, która doświadczyła wojen, pokoju, fascynacji kapitalizmem, a obecnie zmaga się z powrotem groźnych nacjonalistycznych i faszystowskich idei. Żyjemy dziś w świecie, w którym trzeba bronić się przed nienawiścią, paranoją, polityczną i kościelną hipokryzją, w świecie coraz bardziej zdominowanym przez wrogość i budowanie murów, w którym idea europejskości, a co za tym idzie – leżące u jej podstaw wartości przeżywają kryzys. Doświadczenie mieszkańców Bałkanów nabiera w tym kontekście szczególnego wyrazu. Ich historia ukazuje konsekwencje ideologicznych dążeń do czystości etnicznej i religijnej, zamykania się w obrębie homogenicznych państw narodowych, a tym samym staje się wciąż żywym ostrzeżeniem, bo wpisanym w pamięć i ciało wielu żyjących.

www.malta-festival.pl

 

wizytówki

Komentarze:

loading
Nikt jescze nie skomentował tego artykułu.

Reklamy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.