Reklama

wszystkie artykuły z działu >> ROZMOWY
05 października 2017
wszystkie artykuły z działu >> ROZMOWY

A kiedy zadzwonią z NASA? - Aleksandra Gaca w rozmowie ze Zdzisławem Sobierajskim

Aleksandra Gaca to bardzo zdolna projektantka. Gdzieś pomiędzy architekturą a... marzeniami tworzy nowy świat, w którym powołuje do życia niezwykłe tkaniny, nadając im objętość! Najnowszy projekt dla Renault Symbioz podziwia dzisiaj cały świat!

O roli nieoczekiwanych telefonów, w rozwoju kariery zawodowej projektantek, z Aleksandrą Gacą rozmawia Zdzisław Sobierajski.

Zdzisław Sobierajski: Tkaniny pełnią bardzo istotną rolę w naszym życiu. Budzą emocje, poruszają zmysły. Potrafią nas otulić. Towarzyszą nam od zarania dziejów. Pierwsze były zgrzebne, później odkryto zalety wełny i jedwabiu, a po paru tysiącach lat wynaleziono włókna syntetyczne. Olu, ile lat tobie zajęło wynalezienie tkanin 3D?

Aleksandra Gaca: Od młodych lat fascynowała mnie tkanina i formy przestrzenne. Przy projektowaniu ubioru materiał był punktem wyjściowym, a każdy kolejny pomysł zaczynał się od tkaniny. Plisowałam, szyłam, fałdowałam nadając jej w ten sposób trzeci wymiar. Później, studiując na Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Hadze zafascynowała mnie technologia tkania, możliwość tworzenia własnych tekstyliów, konstrukcji, zbudowania tkaniny. Wtedy zaczął się proces eksperymentowania i tworzenia pierwszych tkanin przestrzennych. Początkowe struktury ulepszałam, aż do uzyskania wypukłych form. Każda kolekcja była inspiracją do stworzenia następnej. Dzisiaj ten proces nadal trwa.

Twoja kariera projektantki, zaczęła się w liceum plastycznym. Czy idąc do liceum marzyłaś o pracy dla światowych koncernów? Takich jak Renault.

W czasach PRL-u, moje marzenia nie sięgały tak daleko. Kiedy w sklepach nie mogłam dostać fajnych ubrań, brałam maszynę babci i takie szyłam. Fascynowałam się teatrem i filmem. Marzyłam o pracy związanej ze scenografią i projektowaniem kostiumów. Do głowy mi nie przyszło, że wkrótce rozpocznie się największa przygoda mojego życia, która doprowadzi mnie do współpracy z jedną z największych marek motoryzacyjnych.

Po ukończeniu liceum plastycznego dwa razy bezskutecznie próbowałaś zdać na łódzką ASP. Za każdym razem na egzaminie oblewano cię z rysunku. Potem wyjechałaś do Holandii i bez problemów przyjęto cię do Royal Academy of Art w Hadze (www.kabk.nl) Czy w Holandii nauczyłaś się wreszcie porządnie rysować?

To, że nie dostałam się na łódzką ASP było wtedy dla mnie dużym zawodem, ale z perspektywy czasu okazało się wielką szansą. Obowiązkowe rysowanie podobizn nie było moim powołaniem. W Holandii stawia się na twórczość, rozwijanie własnych zdolności. To dało mi skrzydła i zmotywowało.

Studiowałaś Tekstile & Fashion Design, ale po pierwszym roku pojechałaś na projekt do Taunton Wielkiej Brytanii.

Ten kierunek wybrałam ze względu na zamiłowanie do mody. Moi profesorowie dostrzegli jednak we mnie potencjał do tworzenia tekstyliów i wysłali mnie na międzynarodowy projekt do University Centre Somerset in Tounton (www.somerset.ac.uk) . Tam projektowałam desenie na tkaniny. Zafascynowało mnie to, więc po powrocie zmieniłam kierunek na tkaninę. Tak zaczął się nowy etap w moim życiu.

A potem poznałaś możliwości krosna i techniki tkackie.

Tak, i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Najpierw w moje ręce trafiły ręczne krosna, tak zwane dobby. Ruch nicielnic w trakcie pracy hipnotyzował i inspirował do tworzenia kolejnych wzorów. Moja wyobraźnia rosła razem z ilością nicielnic. Dlatego zaraz po studiach w moim domu stanęło krosno o 24 nicielnicach. Potem zaczęłam pracować na krosnach żakardowych, a tam możliwości są już nieograniczone.

Jeszcze na studiach, na twojej drodze stanął Ulf Moritz. Czy to pod jego wpływem zaczęłaś interesowałaś się tkaniną we wnętrzu?

Ulf Moritz (www.ulfmoritz.com) to człowiek-legenda. Trafiłam na staż do jego pracowni. Spędziłam 3 miesiące w otoczeniu najpiękniejszych tkanin dekoracyjnych, wykonanych z niezwykłym kunsztem przy użyciu najnowszych technologii. To nie były zwykłe tkaniny, czy obicia. Jego podejście do materiału zmieniło moje spojrzenie na tkaniny dekoracyjne. Nauczyłam się czerpać inspirację z maszyn i technologii.

Na swój dyplom magisterski zaprojektowałaś kolekcję tkanin dekoracyjnych, modyfikowanych i tkanych. Wdrożenia robiłaś w pewnym Muzeum na 100-letniej maszynie.

Muzeum w Tillburgu, do którego trafiłam z polecenia mojej nauczycielki, użyczyło mi starego XIX-wiecznego żakardowego krosna na karty dziurkowane. To na nim utkałam w 1997 moje pierwsze tekstylne projekty. Parę lat później wraz z zakupem nowych maszyn włókienniczych, utworzono tam Textil Lab, taki jakim jest teraz. W muzeum pojawiły się najnowocześniejsze krosna żakardowe marki Donier, z których często korzystam do dziś. Jest to fantastyczne miejsce dostępne dla projektantów, artystów, studentów, którzy pragną realizować własne projekty tekstylne.


Dyplom 1997

Zaraz po studiach, w konkursie na design wygrałaś 10 tysięcy guldenów. Co zrobiłaś z tak dużą sumą pieniędzy?

Uczelnia zgłosiła moją pracę dyplomową na konkurs FORBO Projekt Tapijt, zorganizowany dla absolwentów Akademii Sztuk Pięknych w Holandii. Zdobyłam pierwsze miejsce, a wygraną w przeznaczyłam na zakup profesjonalnego krosna sterowanego komputerowo. Do dziś służy mi przy projektowaniu nowych konstrukcji i splotów.

Po studiach założyłaś własne studio i próbowałaś sił na różnych targach. Tkaninom 3D oprócz formy, postanowiłaś wtedy nadać funkcję.

Najpierw trafiłam do firmy Kendix, potem przyszedł czas na własną działalność. Zaczynałam od tkanin płaskich, tradycyjnych, które stosowane były jako materiały zasłonowe i tapicerskie. Pracowałam na zlecenia, jeździłam na targi, a w międzyczasie zajęłam się tworzeniem tkanin o nowych strukturach i w niespotykanych wcześniej wzorach. Eksperymentując z nitką elastyczną, zaczęłam tkać pierwsze trójwymiarowe struktury. Kiedy pokazywałam je na targach, budziły zainteresowanie, lecz uważane były za zbyt eksperymentalne, artystyczne i niemożliwe do zrealizowania w przemyśle. Moja intuicja podpowiadała mi jednak coś zupełnie innego, a doświadczenia zdobyte w firmie Kendix (www.kendix.nl) utwierdziło mnie w przekonaniu, że istnieje możliwość utkania trójwymiarowych tkanin użytkowych na przemysłowym krośnie. W tym samym czasie w Muzeum w Tillburgu powstawało wspomniane Textile Lab. Tam, na krośnie żakardowym utkałam pierwsze tkaniny 3D. Wkrótce potem na mojej drodze stanął Ferdinand Visser. Wizjoner i właściciel firmy Hybrids + Fusion. Dostrzegł potencjał moich tkanin i w 2002 zaprosił mnie do współpracy.

I znowu „zanurzyłaś” się w przemysłowej technologii, a twoja kolekcja „Cosmos”, dostała potem nagrody w Paryżu, Belgii i Stanach?

Po roku intensywnej pracy i prób w belgijskiej fabryce, stworzyliśmy  innowacyjną kolekcję tkanin tapicerskich Cosmos. były to materiały niepalne, wytrzymałe, które poprzez swoją przestrzenną konstrukcję przepuszczają powietrze oraz zapewniają komfort i stymulację ciała. Takich materiałów nikt wcześniej nie zrobił! Za tą innowacyjność zostaliśmy tak licznie nagrodzeni. To było dla mnie potwierdzeniem, że praca nad rozwojem trójwymiarowych materiałów była dobrą decyzją. Kolekcja do dziś pojawia się w trendbookach jako przykład tkaniny innowacyjnej i przyszłościowej.


'Cosmos Collection' dla Hybrids + Fusion 2002

Tkaninom 3D oprócz formy, postanowiłaś wtedy nadać funkcję. Zaprojektowałaś pufę i szale. Czy ktoś kupił twoje projekty? Są produkowane?

Pracując z Hybrids and Fusion przy kolekcji Cosmos poznałam nową wartość tkaniny. Do tej pory skupiona byłam na samej konstrukcji, strukturze, walorach wizualnych. Teraz zainteresowały mnie również jej właściwości, wartość i zastosowanie. Powiększyłam wzór, dopracowałam konstrukcję i w 2004 powstała kolekcja Slumber. Tym razem użyłam wełny i moheru. Aby podkreślić trójwymiarowość i sprężystość tkaniny, stworzyłam kolekcje puf i szali. Cała ta kolekcja znalazła się w zbiorach Textiel Muzeum, gdzie realizowałam ten projekt. 7 lat później, w 2011 roku, belgijska firma Casalis (www.casalis.be) kupiła licencję na kolekcję puf, pledów oraz poduszek SLUMBER. Szale Slumber są w mojej własnej kolekcji do dziś.

 

Kolekcja Slumber Pouf 2011

A kiedy powstały twoje pierwsze tkaniny akustyczne?

Inspiruje mnie architektura, forma czy konstrukcja przestrzenna. Łączenie nitek wątku i osnowy też jest jak konstrukcja, budowanie szkieletu. Szukając relacji z architekturą wnętrz w 2007 roku zaprojektowałam Architextiles. Połączyłam techniczne właściwości kolekcji Cosmos z miękkim, delikatnym Slumber. Stworzyłam wypukłą formę, która sama w sobie była obiektem. Dzięki trójwymiarowej strukturze, Architextiles pochłaniają fale dźwiękowe skuteczniej niż płaskie tkaniny. Wyciszają przestrzeń.


Architextiles

W 2011 roku twoje tkaniny znalazły się na ścianach holenderskich ambasad w Albanii i w Berlinie.

Moi klienci to przede wszystkim architekci i dekoratorzy wnętrz. Również tacy, którzy projektują dla Ministerstwem Spraw Zagranicznych Holandii. Gdy  zamówili moje tkaniny dla ambasad w Berlinie i Albani, poczułam się ogromne wyróżniona.

W 2011 roku twoje tkaniny 3D pojawiły się też na fasadach butików marki Hermes. Zawiozłaś swoje tkaniny do Chin.

To był wymarzony projekt. Propozycja przyszła z paryskiego studia architektury Rena Duma, odpowiedzialnego za wnętrza butików marki Hermes na całym świecie. Dostałam zlecenie na projekt fasady nowego domu mody w Wuxi w Chinach. Zlecenie obejmowało wykreowanie całościowego konceptu, projekt wizerunku fasady 10mx15m, produkcję tkaniny, konfekcję oraz montaż. Ten projekt przyniósł potem trzy kolejne zamówienia, w miastach Harbin i Shanhgai w Chinach oraz w Seulu w Południowej Korei.

Hermes fasady domu mody w Wuxi w Chinach, 2009

Wiem, że były też realizacje wnętrz w bankach i hotelach, ale ja teraz chcę zapytać o wnętrze willi w Nowym Jorku? Czy amerykańscy architekci tak po prostu zadzwonili do Ciebie i powiedzieli – Olu potrzebujemy tkaniny do naszego projektu, a ty jedna na świecie potrafisz dla nas takie cudo zrobić?

Coś w tym stylu! Architekt, który był odpowiedzialny za wnętrze zadzwonił i poprosił mnie o stworzenie tkaniny na sofę. Strukturą miała przypominać kamień. Trójwymiarową tkaninę wykonałam z przędzy welurowej. Nadawała się do użycia także na zewnątrz budynku.

 

Casalis Architextiles

Pewnie po tak prestiżowych realizacjach, już nie byłaś zaskoczona telefonem z centrali Renault?

Telefon od Renault bardzo mnie ucieszył bo od dawna czekałam na takie wyzwanie. Zawsze wiedziałam, że moje tkaniny będą się świetnie nadawać do projektów konceptualnych aut.

„Szychy” z centrali Renault zaprosili Cię do Guyancourt koło Paryża, a Ty im odpowiedziałaś, że na razie się do Paryża nie wybierasz. Wtedy pięć osób przyjechało z Guyancourt do Delft żeby spotkać się z Aleksandrą Gacą i obejrzeć próbki jej tkanin?

Tak było. Zaproponowałam im spotkanie w studio, bo na miejscu mogłam pokazać więcej, niż zmieściłabym w walizce. Te „szychy” okazały się grupą bardzo entuzjastycznych projektantów, pracujących nad projektem Renault Symbioz. Widziałam, że spodobały się im moje tkaniny. Zrobiliśmy selekcję próbek które zabrali by je zaprezentować reszcie zespołu. Krótko po tym spotkaniu rozpoczęliśmy współpracę.

Czy dla projektu Renault Symbioz, musiałaś zaprojektować jakieś tkaniny o szczególnych właściwościach?

W koncepcie Symbioz samochód jest przedłużeniem domu. Tkanina jest miękka w dotyku, oddaje domową atmosferę, jest przestrzenna i przytulna. Na początku wybraliśmy dwa wzory, Bloko i Rhombus. Pracowałam nad różnymi wielkościami, kolorystyką, chciałam je skonstruować tak, by były bardziej wypukłe i nie zmieniały formy w trakcie użytkowania. Połączyłam miękkie i mocne przędze, by zwiększyć wytrzymałość, ale i zachować przyjemną w dotyku strukturę. Ostatecznie wybraliśmy Bloko w dwóch odcieniach szarości. W tej samej kolorystyce zaprojektowałam również płaską tkaninę na obicia drzwi i fragmentów wnętrza auta.

Bloko - nowy projekt tkaniny 3d autorstwa Aleksandry Gaca (z kolekcji Architextiles) dla Renault Symbioz, photo Renault

Bloko - nowy projekt tkaniny 3d autorstwa Aleksandry Gaca (z kolekcji Architextiles) dla Renault Symbioz, photo Renault

Bloko - nowy projekt tkaniny 3d autorstwa Aleksandry Gaca (z kolekcji Architextiles) dla Renault Symbioz, photo Renault

Powiedz Olu, czy Ty jesteś designerką, czy technolożką produkcji unikatowych tkanin?

Zdecydowanie jednym i drugim. Przy pracy nad moimi projektami ważna jest dla mnie zarówno technologia, funkcjonalność i zastosowania, jak i estetyka oraz walory wizualne.

Gdy patrzę na rozwój twojej kariery zawodowej, to widzę ogrom ciężkiej pracy, konsekwencję, wiedzę, skromność i determinację.

Każdy ma własną historię, ale z pewnością każdy projektant, musi mieć silną wizję, motywację, być przedsiębiorczym i na pewno pracowitym. Tym, którzy mają talent do biznesu oraz dobry networking, może się powieść szybciej. Patrząc na swoją karierę stwierdzam, że sama sobie stworzyłam ten zawód. Postawiłam na swoją własną, nieszablonową wizję. To był ogrom pracy, często było pod górkę, ale otrzymane nagrody, słowa uznania oraz kolejne zamówienia utwierdziły mnie w przekonaniu, że to słuszna droga.

A jak zadzwonią do Ciebie z NASA i usłyszysz, że chcieli by z Tobą współpracować, to też im powiesz że chwilowo na Florydę się nie wybierasz?

Powiem im, że właśnie czekałam na ten telefon, gdyż Zdzisław już mnie uprzedził, że będzie. Ale na Florydę bardzo chętnie pojadę, bo tam jeszcze nigdy nie byłam. ;-)

Olu. Trzymam kciuki. W mojej opinii jesteś wybitnym przykładem tego, że markę buduje się na wiedzy, kompetencji, pracy i wdrożeniach. Życzę Ci wielu zacnych wdrożeń w przyszłości.

Bardzo dziękuję!

-------------------

Aleksandra Gaca: więcej projektów i informacji znajdziecie na stronie: aleksandragaca.nl

Aleksandra Gaca, photo: Jola Wilczek-Raybould

 

wizytówki

Komentarze:

loading
Może dlatego, żeby uszanować rozmówcę przygotowując się do rozmowy. Wiadomo, że większość rodaków woli standardy Pudelka i telewizji śniadaniowych. Jeśli kiedyś będę robił wywiad z Maria Kowalski, oczywiście dostosuję się do Pani oczekiwań. Pozdrawiam.
skomentowany przez    Zdzisław Sobierajski    05 październik 2017, 22:06 obserwuj post
Nie wiem po co się przeprowadza wywiady, w których odpowiedzi na pytania są już zawarte w pytaniach. Popisywanie się swoją wiedzą w taki sposób, że aż się nie chce czytać zapisu rozmowy, bo pytający gwiazdorzy jest bardzo słabe. Dziwię się, że na większość pytań nie padła po prostu odpowiedź: Tak lub inna bardzo lakoniczna, to tylko świadczy o kulturze rozmówczyni.
skomentowany przez    Maria Kowalski    05 październik 2017, 21:20 obserwuj post
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.