Reklama

wszystkie artykuły z działu >> ROZMOWY
13 marca 2018
wszystkie artykuły z działu >> ROZMOWY

Arena DESIGN na zakręcie? Urszula Kałużna w rozmowie ze Zdzisławem Sobierajskim

arena DESIGN, która odbyła się w dniach 6-9 marca 2018 w Poznaniu, to jedno z najważniejszych w branży wydarzeń w Polsce, które promuje innowacyjne wzornictwo oraz tworzy przestrzeń do współpracy między projektantami i producentami. Wydarzeniu arena DESIGN towarzyszą: MEBLE POLSKA - największe w kraju targi z branży meblowej oraz targi wyposażenia wnętrz HOME DECOR, które do Poznania co roku przyciągają dziesiątki tysięcy odwiedzających zarówno z Polski jak z zagranicy. Jak znaleźć klucz do tego, żeby tych odwiedzających ściągnąć do Hali nr 5 na arenę Design - czy nie tak powinno brzmieć najważniejsze pytanie?  - Urszula Kałużna, redaktor naczelna portalu Exspace w rozmowie ze Zdzisławem Sobierajskim.

Urszula Kałużna: Zdzisławie, który to twój pobyt na arena DESIGN?

Zdzisław Sobierajski: Do środowiska zajmującego się promowaniem polskiego designu dołączyłem chyba w 2009 roku, więc to pewnie była moja dziewiąta wizyta na Arenie.

Widzisz jakieś zmiany z roku na rok?

Zmiany oczywiście następują. Po siedmiu latach pojawiła się wystawa Viva Light, a w tegorocznej edycji mogliśmy nawet obejrzeć premierową wystawę #loveOryginal. W dziewiątym roku Areny, swój dorobek zaprezentowali członkowie Stowarzyszenia Projektantów Form Przemysłowych w postaci eksperymentalnej wystawy, ale też pojawiło się stoisko firmy, która oferowała same podróbki. Rok później ta firma dostała radykalny „zakaz i szlaban”.

Jednocześnie widzę jak arena Design, a także pozostałe festiwale, od lat funkcjonują w nieaktualnej dzisiaj formule komunikacyjnej, wymyślonej ponad dziesięć lat temu. Mam wrażenie, że w sferze komunikacji, festiwale zaczynają przypominać nasze cofnięte o kilkanaście lat w stosunku do oczekiwań dzisiejszego rynku, polskie Akademie. Format festiwali wymyślony dziesięć lat temu dzisiaj już się nie sprawdza. Dotyczy to nie tylko Areny. Oczywiście jest to tylko moja opinia, wynikająca z obserwacji rynku. Pogłębionych analiz nie robiłem. Nie jestem znawcą rynku polskiego designu.

Jubileusz 10 edycji areny Design zobowiązuje. Co twoim zdaniem wyjątkowego wydarzyło się w dniach 6-9 marca w Poznaniu?

Wydaje mi się że wyjątkowa była frekwencja na wystawie studentów Pracowni Programów Edukacyjnych i Współpracy z Przemysłem (PE–P). Widziałem tam dużo młodzieży z innych uczelni, która ze zdumieniem pytała uczestników – jak wy to robicie? Widziałem tam też ludzi, którzy rozmawiali ze studentami, wymieniali się wizytówkami. W ciągu dwóch dni mojego pobytu przechodziłem tamtędy wielokrotnie i zawsze widziałem ruch na tym stoisku. Zaryzykuję twierdzenie, że pewnie największy ze wszystkich stoisk Areny. Ale tylko od nich zależy, czy sukces frekwencyjny zamienią teraz w sukces biznesowy. Ja trzymam za tą młodzież kciuki. Prof. Laskowska zrobiła dla nich co mogła. Teraz już ich kolej.

Arena DESIGN łączy design z biznesem. Wiele razy podczas tegorocznej edycji arena DESIGN słyszeliśmy od wystawców biznesowych, że w Poznaniu szukają kontaktów z architektami i projektantami z regionu i północy Polski.  Południe i centrum przejęło katowickie 4DD  i  Warsaw Home. Ta opinia pokazuje, że arena DESIGN ma przed sobą przyszłość. Czy to wystarczy, czy formuła Areny powinna się zmieniać?

O to, czy Arena łączy design z biznesem zapytałbym najpierw przedsiębiorców, a lepiej ich księgowe. Misja łączenia środowisk kreatywnych z biznesowymi jest werbalnie komunikowana przez wszystkie instytucje promujące w Polsce design, ale na sklepowych półkach tego jakoś nie widzimy. Po dziesięciu latach tak intensywnej promocji konsumenci powinni sowicie korzystać z wyników takiej współpracy, ale efektów jakoś nie widzimy. Osobiście postrzegam polskie festiwale designu, wyłącznie jako wydarzenia wizerunkowe, komunikowane bardziej do środowiska kreatywnego niż biznesowego. Na szczęście poznańska Arena dzisiaj odchodzi od formatu festiwalowego i powolnie ewoluuje w kierunku targów dobrze zaprojektowanych produktów. To dobry kierunek, ale mam wrażenie, że to następuje zbyt późno i zbyt powoli. A wracając do twojego pytania, to formuła Areny na pewno musi się dostosować do potrzeb współczesnego rynku. Jestem przekonany, że tkwiąc w obecnym formacie, Arena zostanie zmarginalizowana przez targi komercyjne, a jako festiwal, Arena nie sprosta konkurencji znacznie mocniejszych marek.

Gdyby ciebie poproszono o nakreślenie wizji kolejnej edycji arena DESIGN – co byś zaproponował organizatorom?

Na miejscu każdego doradcy areny Design, najpierw wynegocjował bym solidną kwotę (śmiech). A w ofercie zaproponowałbym przeorientowanie sfery komunikacji Areny oraz odcięcie balastu miernych wystaw. Poprosiłbym też organizatorów, by szczerze odpowiedzieli sobie na pytanie: -„Do czego naprawdę służy konkurs Top Design, w obecnym formacie i z takim składem jury (?) i jakie arena Design ma z tego konkursu korzyści oraz jakie korzyści mają firmy, które ten konkurs wygrały?” Tu bym zaproponował nawet nie zmianę, ale totalną rewolucję. A jak to zrobić? O działania taktyczne, Arena powinna zapytać kompetentnych doradców, bo doradztwo taktyczne kosztuje. Taki już mamy design.

Opisujesz w swoich felietonach niepokojące zjawiska zachodzące na styku biznesu ze środowiskiem kreatywnym. Zwracasz naszą uwagę na fakty i rzeczy, które nam zwykle umykają…

Na arena DESIGN zwróciłem min. uwagę na wystawę dorobku Stowarzyszenia Projektantów Form Przemysłowych zaprojektowaną przez pana Mikołaja Wierszyłłowskiego.

Hmm. Powiem tak. Ta wystawa miała niecodzienną, a nawet prekursorską scenografię. Pokazywała autorski-kuratorski wybór produktów charakterystycznych dla kilku dekad polskiego wzornictwa. Już na samym wejściu, zobaczyłem kultowy odbiornik Radmor oraz okazałą replikę Syreny Sport. Mogłem też obejrzeć gramofon i oryginalne dokumentacje magnetofonu szpulowego.

Urzekło mnie umieszczenie opisu kompetencji członków Stowarzyszenia Projektantów Form Przemysłowych bezpośrednio na poziomie podłogi. By się z nimi zapoznać, musiałem się ukłonić przed eksponatami. Szare litry na ciemnym tle wymuszały zaangażowanie widza.

Tu kurator wystawy pokazał swoiste mistrzostwo. Po nachyleniu się ku podłodze, czytałem hasła: Promujemy. Działamy. Doradzamy. Lobbujemy. Współpracujemy. Diagnozujemy. Konsultujemy. Upowszechniamy. Wspieramy. Jesteśmy. Będziemy.

Przy tych hasłach była chyba napisana jakaś treść, ale jej nie doczytałem bo kark mnie rozbolał.

Ta część wystawy zrobiła na mnie duże wrażenie. Tym bardziej niespodzianką była dla mnie prezentacja po drugiej stronie pomarańczowej ściany, gdzie ujrzałem przestrzeń wystawienniczą, wypełnioną przez dwa stoliki, dwie lampy i przypięty pinezkami karteczkowy patchwork z opisami zalet prezentowanych na wystawie SPFP przedmiotów. Do dzisiaj nie umiem zrozumieć intencji projektanta: co miała komunikować ta ściana? Chętnie bym o tym przeczytał w komentarzach pod tym tekstem. Bo może coś jednak mi umknęło...

photo: SPFP

Co zwróciło twoją szczególną uwagę na arenie Design?  Może coś zaniepokoiło?

Bardzo trudno jest mnie zaniepokoić na festiwalu polskiego designu. Organizatorzy musieliby się bardzo postarać (śmiech). Wszystkie festiwalowe imprezy są jak na razie do bólu przewidywalne.

A twoim zdaniem najważniejsze wydarzenie tegorocznej edycji Areny to…

Pierwsze miejsce dam wartej osobnej rozmowy wystawie #loveDesign, bo jest to wydarzenie prekursorskie, wyczekiwane i bardzo potrzebne. Wystawa inicjuje bardzo bliski memu sercu nurt porządkowania rynku promowania designu w Polsce.

Drugie miejsce, dam wystawie Viva Light 2018, czyli bardzo okazałej ekspozycji, oprawionej drukowanymi na barizzolach fotografiami Szymona Brodziaka, w przestrzeni urządzonej z dużą klasą. Wystawie wartej odrębnej, długiej rozmowy.

No i koniecznie zwróciłbym uwagę na pusty narożnik hali nr 5, w którym swój dorobek objawili profesorowie i studenci Katedr Designu, Bioniki i Architektury Krajobrazu oraz Katedry Architektury i Urbanistyki poznańskiego Uniwersytetu Artystycznego. 

Myślę że gdyby autorzy tej wystawy czasem przyszli na swoje stoisko, to zobaczyliby, że jest ono tam kompletnie niepotrzebne. Widzów podziwiających ich dokonania permanentnie od wielu lat nie było i nadal nie ma. O takim wystawiennictwie nie warto więcej rozmawiać, bo zanudzimy czytelników.

To co sądzisz o poziomie prezentacji polskich uczelni na arena DESIGN?

Ja bym raczej użył słowa „pokazywactwo”. W większości przypadków trudno te stoiska nazwać prezentacją, bo ta wymaga od kuratora wystawy jakiejkolwiek refleksji oraz zaprojektowania sensownej formy komunikacji treści wystawy, do potencjalnego widza.

Wystawy „akademickie” zazwyczaj niczego konkretnego nie pokazywały i nie komunikowały. Widziałem tam tylko zbieraninę dziwnych przedmiotów i kuriozalne opisy. Te wystawy były miernie zaprojektowane wizualnie oraz komunikacyjnie. To był taki „polski paździerz”. Mam tu na myśli nie tylko scenografię tych wystaw.

Uważam, że kuratorom brakowało kontentu i kontekstu, który zainteresowałyby widza. Studenci pokazujący swoje prace na tak kiepsko wykonanych wystawach, praktycznie nie mieli szans na znalezienie pracy. To była typowa antyreklama ich talentu. Na ogromnym stoisku Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, przez dwa dni nie widziałem autorów, ani widzów. Podobnie było na stoisku Wydziału Architektury Wnętrz z warszawskiej ASP. Kuratorzy tych wystaw pewnie nie zadali sobie pytania, kto ma dzisiaj czas podziwiać innowacyjne wycinanki ze sklejki i meble z patyków? Kogo to zainteresuje? Kto zdaniem kuratorów tych wystaw tam przyjdzie? Co ciekawego kuratorzy „akademickich” wystaw mają nam do zaproponowania?

Nawet na stoisku SoF zobaczyliśmy tylko (pilnowany przez dwie studentki zapatrzone w ekrany swoich smart fonów) stół z porcelaną. Ustawiona na stole ekspozycja, była w jawnej sprzeczności z komunikatami które czytaliśmy na ściance. Czy autorzy tych ceramicznych dzbanków, naprawdę są wykształconymi praktykami i współpracują z biznesem (śmiech).

Na stoiskach polskich uczelni widziałem naiwne komunikaty skierowane do inwestorów-frajerów. Osobiście frajerów wśród inwestorów przez trzydzieści lat mojej aktywności zawodowej nie spotkałem. Kuratorzy akademickich wystaw chyba źle zdefiniował „target”. Więc cała ich robota, jak zwykle poszła na marne.

Na światowych targach występuje podobna formuła: w specjalnie wyznaczonych strefach prezentują się uczelnie. Ale realizuje się ją w zupełnie inny sposób. Poszczególne uczelnie budują piękne stoiska, które są często równoległe z projektami semestralnymi. Studenci sami – w ramach projektu - szukają sponsorów na realizację swoich projektów. Na stoiskach uśmiechnięci młodzi ludzie zapraszają na kawę i na pogaduchy.

Strefa Trends imm cologne 2015 photo Urszula Kałużna Exspace

Może tak jest, ale chyba nie u nas. By się promiennie uśmiechać do zwiedzających, trzeba być pewnym siebie i znać wartość tego co prezentujemy. Trzeba też mieć poczucie swojej wartości. Trudno nam o promienny uśmiech, gdy pokazujemy mizerny dorobek, który objawił się postaci designerskich bzdet i kuriozów. Uśmiechniętych studentów widziałem tylko na stoisku pracowni prof. Laskowskiej. Tam prezentowano zestaw mebli kuchennych i wypoczynkowych. Była starannie wykonana oprawa graficzna i komunikacyjna. Meble były solidne, a studenci mieli wizytówki. Pachniało kawą i jabłkami. Było radośnie i profesjonalnie. Widać było, że młodzi ludzie mogą i potrafią coś zaprojektować.

Czy formuła wystawiania kilku przedmiotów na byle jakich stoiskach ma sens? Po co przyzwyczajać studentów do bylejakości?

Wiesz… Wielka szkoda że profesorowie i wykładowcy polskich uczelni nie są rozliczani z jakości karier swoich studentów. Żadna akademia i szkoła kształcąca designerów nie zbudowała swojego prestiżu, w oparciu o sensowne komunikowanie jakości karier absolwentów. Szkołom zabrakło treści. Bylejakość, zaczyna się moim zdaniem już podczas rekrutacji na pierwszy rok studiów. Potem tylko nieliczni studenci mają szczęście trafić do katedr tych kilku profesorów, którzy potrafią uczyć zawodu. Ich koledzy uczą tylko teorii. Skutki braku praktyki widać dobrze na takich „studenckich” wystawach. Problem widzę w tym, że nikomu nie zależy na narzuceniu jakiegokolwiek poziomu merytorycznego tych wystaw. Nie dbają o to kuratorzy „akademickich” wystaw, ani projektanci studenckich stoisk, ani organizatorzy festiwali polskiego designu. Widać że przeważająca część środowisko nie stawia sobie żadnych wymagań. Od lat lekceważą widza, traktując go jak nie wyedukowanego estetycznie frajera.

Przyzwyczaić widza do designerskiej 'byle-jakości' jest łatwiej, niż wypracować powszechnie obowiązujące, merytoryczne standardy. Inna rzecz, że gdyby takie standardy rzeczywiście wprowadzono, to oglądalibyśmy dzisiaj wystawy jednego obiektu. Reszta by się nie zakwalifikowała. Żadnego z designerów z którymi pracowałem, nie poznałem na takiej „studenckiej wystawie”. Przemysł tam nie znajdzie designerów, więc pomimo wysiłku promotorów „designu”, wcale ich tam nie szuka.

Od tej reguły był jednak wyjątek. Na arena DESIGN w roku 2018 mogliśmy oglądać kolejną Wystawę Pracowni Programów Edukacyjnych i Współpracy z Przemysłem (PE–P), autorskiego programu Katarzyny Laskowskiej, który Pani Profesor prowadzi nieprzerwanie od 2001 r. Dlaczego inne polskie uczelnie się temu nie przyglądają? Dlaczego nie korzystają z dobrych wzorców?

Pewnie dlatego, że taka aktywność wymaga pomysłu, wysiłku i pracy (śmiech).

A tak na poważnie, to inni profesorowie się z pewnością przyglądają, ale pewnie tylko zazdroszczą. Przecież coś musi w tym być, że poznański Uniwersytet Artystyczny na arenie Design, od lat realizuje zawsze dwie, różniące się merytorycznym poziomem oraz treścią wystawy. Mam tylko nadzieję że studenci z innych uczelni, których widziałem rozmawiających z autorami produktów prezentowanych na tym stoisku, wrócą do siebie, tupną nogą i wreszcie zagonią swoich wykładowców do roboty. Studenci powinni i mogą wymagać od swojej uczelni przyzwoitej oferty edukacyjnej, a nie jakiejś designerskiej ściemy.

No to sobie ponarzekaliśmy. Ale arena DESIGN to nie tylko wystawy szkół. To też wielki potencjał i na każdym kroku widoczny ogrom pracy organizatorów.

Zdecydowanie tak. Większość powierzchni areny Design zajmowały komercyjne stoiska znanych marek. Były też takie, które na arenie spotykamy od lat. Można było obejrzeć premierowe pokazy nowych kolekcji, na które przychodzili projektanci wnętrz. Gdyby komercyjni wystawcy nie osiągali korzyści, to przecież dawno by z występów na Arenie zrezygnowali. W Polsce nie ma drugiego miejsca, bardziej odpowiedniego do promocji topowych polskich marek. Na scenie Areny, co godzinę odbywały się prelekcje i debaty. Ciągle coś się działo. Arena Design może też być bardzo wyrazistym miejscem do prezentacji dorobku polskich projektantów. Wystarczy tylko radykalnie wyrugować designerskie ściemniactwo. Potencjał tego miejsca jest niewykorzystany i możliwa jest znaczna progresja. Mam wrażenie, że dyrekcja MTP o tym wie i co roku usiłuje zrobić krok na przód.

Może to nie targi trzeba zmienić, a tylko świadomość wystawiających się projektantów/firm?

O tym, że właściciele firm jeszcze nie dojrzeli do korzystania z potencjału polskich designerów, słyszę od wielu lat. Osobiście jestem przekonany, że biznes nie ma potrzeby dojrzewać do designu. To raczej ludzie sektora kreatywnego powinni dostrzec problemy i potrzeby ludzi z przemysłu, by potem dostosować swoją ofertę do oczekiwań biznesu. Inaczej designerzy nie będą ludźmi kreatywnymi, a jedynie biernymi petentami nieudolnie szukającymi jakiejś pracy lub dotacji.

Wydarzeniu arena DESIGN towarzyszą: MEBLE POLSKA - największe w kraju targi z branży meblowej oraz targi wyposażenia wnętrz HOME DECOR, które do Poznania co roku przyciągają dziesiątki tysięcy odwiedzających zarówno z Polski jak z zagranicy. Jak znaleźć klucz do tego, żeby tych odwiedzających ściągnąć do Hali nr 5 na arenę Design - czy nie tak powinno brzmieć najważniejsze pytanie?

Och, na takie pytanie mam bardzo prostą odpowiedź. Wystarczy dać  tym ludziom jeden skuteczny powód żeby przyszli. A gdy już przyjdą na Arenę to trzeba zaciekawić ich tak mocno żeby arena Design oraz ludzie, których tu spotkają zapadły im głęboko w sercach i pamięci. Zapewniam, że to wystarczy by wrócili tu za rok.

Ha ha. Ale gdyby to było takie proste, to już dawno by tak zrobili.

No fakt. Ale może jeszcze na to nie wpadli. A teraz przeczytają naszą rozmowę i wreszcie na arenie Design 2019 to zrobią. Trzymajmy za nich kciuki. Uważam, że warto.

No to trzymam kciuki za dyrekcję i bardzo dziękuję za rozmowę.

Ja trzymam kciuki od lat. Zwłaszcza za młodych projektantów. Kłaniam się wszystkim czytelnikom Exspace.pl i bardzo dziękuję za poświęcony nam Wasz czas.

photos: Zdzisław Sobierajski, Urszula Kałużna

-------------

Bio: Zdzisław Sobierajski

Od 1989 roku organizator i koordynator procesów projektowo-wdrożeniowych. Wprowadził materiały kompozytowe do współczesnego dizajnu. Prowadzi wykłady i warsztaty o współpracy dizajnerów przemysłem, z metodologii projektowania produktu oraz o technologiach kompozytowych. Współpracuje z akademiami i uczelniami. Realizacje koordynowanych przez niego projektów były wyróżniane w prestiżowych konkursach. Zdobyły tytuł RedDot Design Award Winner w 2011 i 2012 oraz nominacje do German Design Award 2012 i 2013. Kapituła konkursu Design Alive Awards wyróżniła go w kategorii Strateg 2012 roku, za traktowanie wiedzy o designie jako integralnego elementu rozwoju produktu. Z tego tytułu publicznie zrezygnował w 2015 roku, z powodu drastycznego obniżenia poziomu merytorycznego organizatorów tego konkursu. Światowa Organizacja Własności Intelektualnej (WIPO) w 2013 nadała mu tytuł WIPO Award for Innovative Enterprises. W grudniu 2013 odebrał wyróżnienie w konkursie Design Management Europe Award. Jedynym w Europie konkursie na zarządzanie wdrażaniem produktów i usług. Jest propagatorem dizajnu produktowego wśród firm sektora MŚP.

www.sobierajski.pl

-------------

BIO: arch. Urszula Kałużna to laureatka 68 nagród Acanthus Aureus, najbardziej prestiżowych nagród w Polsce przyznawanych za design wystawienniczy. Redaktor naczelna portalu EXSPACE jedynego w Polsce kompendium wiedzy na tematy związane z szeroko pojętą branżą wystawienniczą.

www.exspace.pl 


 

 

 

 

 

 

 

 

wizytówki

Komentarze:

loading
No Panie Zdzisławie, na Pana można zawsze liczyć. Trafione w punkt! Wspaniałe wystawy i beznadziejne wystawy. Za którymi stoją jakieś chyba 'wielkie nazwiska' profesorów. Zacznijmy od tego, że zaczniemy publikować nazwiska kuratorów wystaw uczelnianych...
skomentowany przez    Jędzrej    12 marzec 2018, 21:33 obserwuj post
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.