wszystkie artykuły z działu >> ROZMOWY
11 maja 2020
wszystkie artykuły z działu >> ROZMOWY

Design a COVID-19. Pytamy Zdzisława Sobierajskiego: „Co dalej z rynkiem usług projektowych?"

NEWS-EXSPACE

Pandemia COVID-19 wywołana wirusem SARS-CoV-2 zagroziła ludziom w wymiarze zdrowotnym, psychicznym oraz ekonomicznym. A przecież biznes to ludzie. Firmy to przedsiębiorcy, eksperci, specjaliści, usługodawcy, usługobiorcy, pracownicy, klienci, konsumenci, ludzie. Jeśli pozwolimy, żeby podzielił nas lęk, niepewność, nieufność, kryzys uderzy mocniej, a ekonomiczne konsekwencje dotkną wszystkich z dużo większą siłą. Rozumiemy, że dzisiaj wiele zależy od tego, czy będziemy potrafili spojrzeć na biznes w jak najszerszej perspektywie.

Dzisiaj w ramach cyklu #wspieramyfirmy BIZNES W CZASACH PANDEMII rozmawiamy ze Zdzisławem Sobierajski, założycielem Sobierajski.pl.

Urszula Kałużna, EXSPACE.PL: Zdzisławie, pewnie już nie wrócimy do stylu pracy z przed COVID-19, ale co dalej będzie z rynkiem usług projektowych?

Zdzisław Sobierajski: Wróżką to ja nigdy nie byłem więc odpowiem, że nie wiem co będzie. Ale nie trzeba być wróżką, by dojrzeć ludzi sektora kreatywnego, zajmujących się projektowaniem produktów i wnętrz, którzy znaleźli się dzisiaj na życiowym zakręcie. Kto w porę nie zwolnił i nie przeformatował swojego stylu pracy, a w ślad za tym relacji z klientami, z rynku może wylecieć. Rynek usług projektowych wymusił dzisiaj na nas nowe otwarcie. I myślę tu zarówno o inwestorach, jak i o projektantach.

Ci pierwsi długo nie zgromadzą budżetów na opracowanie nowych produktów, a ci drudzy nie będą potrafili opracować nowych produktów na własny koszt, by potem sprzedać gotowe wzory na wolnym rynku. Zresztą nie zawsze to byłoby możliwe. Czas kontraktowego designera-stylisty pewnie się teraz kończy. Popyt na taką formułę współpracy gwałtownie zanika. Designerzy może tego jeszcze nie widzą, a inwestorzy teraz o designerach nie myślą. Mają dużo ważniejsze priorytety niż design. Wystarczy wejść „w ich buty”, by to zobaczyć i zrozumieć.

Sugerujesz, że wyjścia nie ma?

Wyjście zawsze jakieś jest. Przez lata opieraliśmy nasze działania na raczej stabilnym systemie relacji i zależności. Mam tu na myśli zarówno transfer pieniędzy za pracę, jak i nasze koneksje, które generowały kolejne zamówienia i zlecenia. Ten świat poukładaliśmy w system stereotypowych zachowań i procedur. To działało „od kontraktu, do kontraktu”. Było przewidywalnie i w miarę bezpiecznie. Kto miał dojścia, ten miał pracę.

Dzisiaj okazało się, że nie wypracowaliśmy „gospodarczego układu immunologicznego”, który chroniłby nas przed chorą sytuacją jakiej dzisiaj doświadczamy. Rząd gospodarki nie uratuje. A jeżeli, to raczej spółki skarbu państwa, bo tam są przecież synekury dla „krewnych i znajomych królika”. Zarówno przedsiębiorcy jak i projektanci są dzisiaj bezbronni wobec gospodarczej epidemii rozlewającej się na nasze powiązania kooperacyjne i płatnicze.

Ale przecież, gdy już nam ten biznesowy kaszel i gorączka minie, trzeba będzie wyjść z domu, pracować i zarabiać. Z każdej sytuacji wyjście zawsze jest, a jeśli go nie widać, to może nie warto tracić energii na szukanie, tylko lepiej wyrąbać w ścianie dziurę, by szybciej pójść dalej. Przecież za nami też pójdą inni.

Jak design - pojęty jako kreowanie rzeczywistości, która nas otacza - może pomóc w post-koronowirusowej rzeczywistości?

Nie zgadzam się z pojęciem, że designerzy kreują rzeczywistość. To robią inwestorzy, którzy oprócz wielu fachowców i specjalistów do kreowania zatrudniają też designerów. Przypisywanie siły sprawczej designerom, jest nieuprawnionym uproszczeniem.

Samodzielnie pracujący designer może zaprojektować jedynie proste przedmioty. W zdecydowanej większości przypadków pracuje w zespole. Im bardziej złożony produkt lub usługa, tym zespoły są większe. Wracając do Twojego pytania o designerów-kreatorów, to na projekty nowych mebli będzie przez jakiś czas raczej niewielki popyt. Designerzy prostych produktów czy usług, cierpią pewnie dzisiaj na „syndrom cienkiego portfolio”.

Popatrzmy na rynek polskich producentów i projektantów mebli. Jak widzisz ich drogę?

Wiele firm w tej branży produkuje tylko materiały i podzespoły. Dzisiaj mają przestój, bo producentom mebli kończą się kontrakty. Nowych zleceń wiele nie mają, więc po co im kupować surowce? Przerośnięty fundusz płac pogrąży każdą firmę, a przerośnięty magazyn zrobi to jeszcze szybciej.

Z kolei wykonawców mebli możemy podzielić na usługowych, którzy od kontraktu - do kontraktu produkują nietypowe zabudowy i tych „masowo” produkujących jak najwięcej i jak najszybciej. Byle tanio.

Skoro ludzie siedzą w domach, to niewiele pracują , więc na zakup mebli nie będą mieli pieniędzy. Wtedy oprócz meblarzy, nie zarobi handel, transportowcy, producenci opakowań, graficy i wiele innych. Ten wątek możemy rozwijać bardzo długo.

Popatrzmy na planowane inwestycje w tej branży. Po co producent mebli, przy spadku zamówień, ma dzisiaj wdrażać nowe produkty i wydawać resztki pieniędzy na nowy design?

A po co hotelarz ma kupować teraz nowe meble? Przecież po kilkumiesięcznym  przestoju i tak nie będzie miał czym za nie zapłacić.

Mamy w Polsce 12 milionów metrów kwadratowych zaprojektowanej i urządzonej powierzchni w „świątyniach zakupów”, czyli w galeriach handlowych. Dzisiaj czytamy, że wiele marek rezygnuje z utrzymania butików w tych obiektach. Pracy dla projektantów wnętrz i producentów designerskiej zabudowy będzie mniej.

Według B+R Studio Analizy Rynku Meblarskiego, branża meblarska będzie w 2020 miała obroty około 30% mniejsze. A to jest dopiero pierwszy szacunek problemów. Dane z rynku ciągle spływają. Nie sądzę, by kolejny raport był bardziej optymistyczny.

Gdy ta branża skupi się na odpracowaniu strat, to czy potrzebne będą targi i projektowanie pięknych stoisk? Czy potrzebne będzie aż tyle hoteli, skoro nauczyliśmy się załatwiać sprawy przez Skype’a i inne komunikatory? A jeśli dało się pracować zdalnie, to po co budować biura w szklanych wieżowcach? Dotychczas była tam praca dla deweloperów, architektów wnętrz i firm wykonawczych. Jeden wieżowiec w Warszawie to kilkanaście tysięcy metrów przestrzeni do zaprojektowania i wyposażenia. Jutro tej pracy pewnie będzie mniej. Zarobi niewielu.

Starajmy się pamiętać, że cały rynek wraz z jego ogromną siecią zależności jest utrzymywany przez klienta detalicznego lub kontraktowego.

Designerzy i marketingowcy znaleźli się dzisiaj na samym końcu „łańcucha pokarmowego”, choć przez lata przywykli do tego, że to właśnie od nich rozpoczynały się wszystkie gospodarcze procesy.

Pewnie wiele firm projektowało ładne produkty, ale niewiele z nich zaprojektowało sobie „antykruchość”. Nie dziwię się, że teraz wiele z nich się rozpada. Risk management, nigdy nie był w zasięgu uwagi polskich designerów. Wymyślając kształt pięknych przedmiotów, raczej szukali okazji do kreowania własnej marki za pieniądze inwestora. Taki rynek usług projektowych właśnie runął. Myślę, że dobrze, że się to się zdarzyło. Dzięki temu znormalnieje.

Czego twoim zdaniem potrzebujemy w obliczu nadchodzącej zmiany?

Myślę, że przede wszystkim uważności. Pracując w domu i walcząc o przetrwanie warto sobie zdać sprawę, że dobrze już było, a stare układy już nie wrócą. Będzie z pewnością inaczej.

Nie znam przedsiębiorcy, który był wróżką i wyczytał swoją przyszłość ze szklanej kuli. Designerzy, choć często starali się sprawić wrażenie kreatorów nowego świata, też wróżkami nigdy nie byli. Teraz trzymam za nich kciuki, by potrafili się skupić i chociaż wykreować sobie jakieś zlecenia na jesień. Myślę, że jeśli tego szybko nie zrobią, trudno będzie im się znaleźć w nowej rzeczywistości gospodarczej. Zwłaszcza tym, którzy w portfolio mają jedynie meble i wnętrza, bo w projektach przemysłowych recesji nie widzę. Ale do takiej pracy trzeba jednak mieć inne kompetencje. To wymaga czasu i dorobku.

Wydaje mi się, że najtrudniej zmienić nam nasze zachowania, bo tymi kierują nasze namiętności. Dzisiaj chyba powinniśmy zapomnieć o przekonaniu, że mamy zawsze rację, że mamy „nosa”, albo że jesteśmy kreatorami rzeczywistości. Dzisiaj to rzeczywistość kreuje nasze zachowania. Do tego dokłada się ignorancja polityków. To jest bardzo toksyczna mieszanka kreatorów-dyletantów.

Dzisiaj nie wystarczy tylko patrzeć na świat, ale trzeba dostrzegać napływające zeń sygnały i komunikaty. Jakie one są?

Codziennie pamiętam o tym, że żyjemy w kraju, w którym wybrany przez nas rząd, jedną decyzją administracyjną wyłączył z rynku kilka sektorów gospodarki. Politycy zrobili to bez żadnego, sensownego odszkodowania dla ludzi tam pracujących. Ludzie zostali sami, „na lodzie”. Nie dostajemy też rzetelnej informacji od rządu. Z mediów płyną miałkie komunikaty na bazie których nie sposób podjąć jakąkolwiek decyzję biznesową. Politycy okazali się wyjątkowo nieporadni.

Nasi włodarze, zaoferowali nam wydarzenia medialne, zwane „tarczami antykryzysowymi”, a póki co kryzys narasta. Te „tarcze” wystarczą pewnie na chusteczki do ocierania łez rodzin zwolnionych pracowników i bankrutujących przedsiębiorców. Polskiej gospodarki nie uratują.

Niezależnie od tego czy prowadzimy firmę produkcyjną, czy projektujemy dla kogoś nowe produkty, powinniśmy dzisiaj być bardzo uważnymi obserwatorami świata wokół. Dziś nie wystarczy tylko patrzeć, ale trzeba widzieć oraz dostrzegać napływające zeń sygnały i komunikaty. No i oczywiście szybko uczyć się je rozumieć. Wyraźnie widać, że „powirusowa” gospodarka mówi do nas dzisiaj innym językiem, niż pół roku temu.

Warto też pamiętać o tym, że każdy z nas widzi świat wyłącznie ze swojej perspektywy. Dlatego powinniśmy dużo rozmawiać, spierać się i wymieniać nasze spostrzeżenia. Ważne, by przy tym nasze ego nie przyćmiło naszego serca i troski o innych. Nie mówię tu o naszych najbliższych. Chodzi mi raczej o relacje ze wszystkimi, od których zależy nasz los. Ludzi najważniejszych dla naszego przetrwania. Czasy mamy takie, że zleceniodawca jest dzisiaj nam równie ważny jak rodzina. To wymaga od nas więcej szczerości i serdeczności w biznesowych relacjach.

Rzetelna informacja staje się towarem deficytowym. Tymczasem w mediach branżowych czytamy dziś liczne „wyglamurowane” wywiady z ludźmi sektora kreatywnego. Tyle, że z ich treści nic dla nas nie wynika. Albo próbują zaczarować rzeczywistość, albo ględzą jakieś banialuki wyczytane w książkach typu: „Jak zbudować markę w weekend”, wydanie drugie, poprawione.

Dlatego odsiewajmy informacje śmieciowe od istotnych. To jest niezwykle ważne dla naszego przetrwania.

A kiedy znowu będą potrzebneTargi i Festiwale Designu? Milan Design Week 2020 odwołany, London Design Fair 2020 odwołane, 14. edycja Łódź Design Festival wg nowego planu ma wystartować 17 września 2020 roku, Warsaw Home & Contract 2020, na razie bez zmian, ma wystartować 30 września. Mam wrażenie, że w Polsce zaklinamy rzeczywistość.

Zaklinamy i dodatkowo „glamurujemy”. To są bardzo prymitywne metody kreowania z góry założonych tez. Zaklinacze rzeczywistości zawsze twierdzą, że „chcieć, to móc”, więc dla ilustracji może znowu przyjrzyjmy się sektorowi meblarskiemu.

Jesteśmy trzecią, meblarską potęgą na świecie. Ale z drugiej strony, w publikowanym co roku przez miesięcznik Biznes Meble.pl, rankingu polskich firm meblarskich od wielu lat, pierwsze miejsce zajmuje… IKEA Polska z obrotem wysokości prawie pięciu miliardów PLN. Wiele wysokich pozycji zajmują jej dostawcy. Ale co się stanie, gdy ta firma zrezygnuje z polskich poddostawców, na rzecz tańszych? Na przykład z Białorusi czy Ukrainy? Czy tam brakuje zdolnych stolarzy?

Dociekliwi czytelnicy tego corocznego raportu zauważą też, że firmy z trzeciej setki listy tych „polskich, największych”, mają poniżej 10 milionów PLN obrotu rocznego. Ile mają zysku nie wiem. Wiem jednak że meble, to jest rynek „produktów niskomarżowych”.

Tymczasem stoisko na targach, hotele i wyjazd ekipy, kosztuje ok. 100 tysięcy, a w przypadku bardziej okazałych realizacji nawet trzysta. Zastanówmy się ilu polskich meblarzy będzie jutro stać na wyjazd na targi IMM do Kolonii, Milan Design Week w Mediolanie czy Stocholm Furniture & Light? Policzmy ile z pogrążonych w głębokim kryzysie firm, jest dzisiaj uwikłanych w programy typu „Go to Brand” gdzie ”muszą” wyjeżdżać na jakieś targi? I co zrobią bez pieniędzy? Stoisko z oktanormy? Jaka to będzie promocja wizerunku ich marki?

Z drugiej strony warto pamiętać, że nie wszędzie jest kryzys. Branża kurierska, czy producentów aparatury medycznej mają dzisiaj hossę. Wiele innych też jest w fazie prosperity. Tyle, że design aparatury medycznej, zgodny w wymogami dyrektywy UE, potrafi robić w Polsce kilka osób, a meble i stoiska targowe projektowało tysiące. Gdy na polski rynek patrzymy z różnych stron, to zawsze ujrzymy różne światy. Nigdy nie istniał jeden obiektywny wzorzec prawdy.

Wydaje mi się, że nawet w czasie kryzysu praca jest i będzie, ale nie dla wszystkich. Niektóre targi branżowe już nie rozruszają polskiego biznesu. Staną się niepotrzebne. Mam wrażenie, że zarządcy tych imprez od lat byli „zabetonowani” w swoim myśleniu. Przecież nie da się iść do przodu oglądając się za siebie. Oferowali usługę taką jak rok, dwa, trzy czy dziesięć lat temu. Ale to jest dziś problem tylko kilku organizatorów polskich imprez targowych.

Niepokojące rzeczy dzieją się z wydawnictwami branżowymi. Ubiegło-tygodniowa informacja o likwidacji wydawnictwa Publikator Sp. z o. o. jest tego przykładem. Nie wiem jakie są konkretne przyczyny, ale szkoda, że kultowa kuźnia wnętrzarskiego dziennikarstwa właśnie znika z rynku. Obawiam się, że wkrótce przeczytamy o następnych znikających tytułach z tej branży.

Problemy mają też festiwale designu. Największą na świecie imprezę w Mediolanie odwołano. Nie wiemy co będzie z jesiennymi Warsaw Home. Lipcowy festiwal designu w Gdyni przeniósł się do Internetu. O warszawskim festiwalu designu nic w tym roku nie usłyszałem.

Organizatorzy Łódź Design Festiwal zmienili termin imprezy z majowego na wrześniowy, chociaż rok wcześniej przenieśli festiwal z października na maj 2020. Nie sądzę, by to była ostateczna decyzja. Ale trzymam za nich kciuki. Polski „rynek festiwalowy” już od kilku lat domagał się gruntownego przewartościowania celów. Jeżeli to wreszcie nastąpi, to chciałbym, by zaczęło się właśnie od Łodzi.

Targi i festiwale to nie tylko wystawcy, to konferencje, dyskusje czy warsztaty. Często w nich uczestniczysz. Głównym tematem każdego z tych cyklów są Trendy. Jak wygląda spotkanie zeszłorocznych Trendów z dzisiejszą rzeczywistością?

Hmm. Powiem tak. Od przewidywania naszej przyszłości mamy udzielających się w mediach, popularnych influencerów,  trendologów, trendsetterów, trendwatcherów i innych …”erów”. Co roku czytaliśmy różne „trendbooki”. Niestety nic tam nigdy nie wyczytałem o dzisiejszym kryzysie.

Nie widzę u siebie kompetencji do przewidywania przyszłości. Raczej czuję się uważnym obserwatorem rzeczywistości. Od 1989 roku prowadzę projekty i wdrożenia dla różnych branż przemysłu. Czasem dwa lub trzy równolegle. To ponad 30 lat. Około tysiąca projektów. Wystarczająco dużo czasu i pracy, by nabrać dystansu do wszystkiego.

Warto pamiętać, że polski rynek już różne załamania przeżył. Dlatego jestem pewien, że dla wielu przedsiębiorców nie jest to największy kryzys w historii ich biznesów. Ale z pewnością jest pierwszym obudowanym „medialną histerią” i „ofejkowanym” w dziwaczne „niusy”. Łatwo się poddać takiej narracji i na niej „popłynąć”. Zapewniam, że nie warto.

A, co dzisiaj jest najważniejsze do zaprojektowania?

Zwykle nie zwracamy uwagi na to, że my sami codziennie projektujemy nasze życie. Nikt tego nie robi za nas. Nasze produkty i usługi powstają tylko „przy okazji”. Sami, jesteśmy projektantami naszej rzeczywistość, a żeby była coraz ładniejsza i fajniejsza, czasem wynajmujemy do pomocy zdolnych designerów.

Na początku naszej rozmowy zapytałaś o to, co dalej z rynkiem usług projektowych? Jakie będą konsekwencje załamania rynku? Cóż na to odpowiedzieć?

Jedni ludzie zaprojektowali nasz los, inni projektują nasze poczucie bezpieczeństwa, a my projektujemy tylko usługi lub produkty, na których chcemy zarobić. To jest praca zespołowa, gdzie jedni projektują warunki, w których możemy pracować, a inni projektują stosowne do tych warunków usługi i przedmioty.

Gdy politycy nie zaprojektowali nam sensownych warunków do funkcjonowania, to żadne sensowne projekty nie powstaną. To, że w mediach widzimy informacyjną histerię przeplataną pseudonaukowym ględzeniem, świadczy tylko o tym, że mamy bardzo medialne czasy, w których każdy dyletant uważający się za eksperta, łatwo może swoją wiedzę ogłaszać całemu światu. Trzeba to zjawisko obserwować, ale nie musimy się nim kierować. Fachowcy, nawet w czasie głębokich kryzysów, robili swoje i nigdy nie słuchali zaklęć ignorantów.

Sorry. Taki design!

Dziękuję za inspirującą rozmowę.

A ja dziękuję naszym czytelnikom za poświęcony nam czas.

+ Sobierajski.pl

biznes-wczasach-pandemii-exspace

 

 

wizytówki

Komentarze:

loading
cyt.:"Nawet płacąc grube pieniądze bywało, że designer przelatywał przez projekt jak woda w sedesie. Tylko faktury były na czas wystawiane." To po prostu poetyka polskiego designowania. Piękna fraza. W samo sedno. Szacunek panie Andrzeju.
skomentowany przez    Zdzisław.    17 maj 2020, 01:20 obserwuj post
Wymyślając kształt pięknych przedmiotów, raczej szukali okazji do kreowania własnej marki za pieniądze inwestora - przykre, ale często prawdziwe. Nawet płacąc grube pieniądze bywało, że designer przelatywał przez projekt jak woda w sedesie. Tylko faktury były na czas wystawiane. Ja to nazywam budowaniem pomników na swoją chwałę dla potomności. Pan Zdzisław jak zwykle swoim rozsądkiem i umiejętnością czytania świata jakim jest dobrze punktuje problem. Światełko w tunelu jest, bo siedząc w domach, ludzie też będą mebli potrzebować. Może salony zamienią się w biura, może będzie więcej czasu, aby dostrzec, że potrzebuje nowych, lepszych. ładniejszych mebli. Mi się podoba podejście Skandynawów, skromny dom, ale na wnętrza zawsze jest pomysł i budżet. U nas często jeszcze "skóra, fura i komóra". A przecież w domu spędzamy często nawet 2/3 życia. Firmy z wizją sobie poradzą. Chałtura musi się przygotować na trudny czas. Solidność zawsze była dla mnie tym warunkiem, który był uniwersalny na każdy zły czas.
skomentowany przez    Andrzej    16 maj 2020, 12:53 obserwuj post
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.